banner SWW

Wielkie Zacięcie, Kieżmarski Szczyt

Wielkie Zacięcie jest absolutnym klasykiem wśród dróg tatrzańskich. Przez wielu droga ta uważana jest za najpiękniejszą w Tatrach. Ciężko się z tym nie zgodzić. Jest to droga długa, ze sporą ilością wspinania w skale bardzo dobrej jakości, a uroda ruchów w kluczowym zacięciu jest bezdyskusyjna.


Drogę tą można podzielić na dwie części przecięte dużą rampą biegnącą w poprzek ściany. Dolna część drogi jest łatwiejsza wspinaczkowo, ale bogaty wybór wariantów powoduje, że może być trochę trudniejsza orientacyjnie. Górna część stanowi o wycenie całej drogi i jest raczej ewidentna.

 

Dolna część drogi.


W dolnej części ściany znaleźć można bardzo dużo wariantów, które nie różnią się zbytnio trudnościami. Opiszę mój sposób przejścia. W ścianę wszedłem łatwym zachodem zaczynającym się na ostrodze, która schodzi najniżej. Po dojściu do stanowiska na półce pod wyraźnym zacięciem poszedłem wprost w górę. Tu można iść zacięciem lub rysą na lewo od niego. Żeby przejść do rysy należy zrobić dwa kroki po płycie, potem w rysie znajdujemy już dobre chwyty. Dochodzimy do odpękniętej płyty leżącej na lewo od dużego zacięcia pod którym byliśmy. Wariant odpęknięciem prowadzi najpierw lekko w lewo, po czym wraca w prawo do zacięcia. Dalej idziemy już kilkadziesiąt metrów łatwym terenem. Dochodzimy pod spionowaną płytę, którą idziemy najpierw lekko w prawo, po czym kierujemy się w lewo do sporych półek. Przewijamy się przez kilka bloków w kierunku rysy idącej skośnie w lewo. Rysą dostajemy się na półkę. Dalej kierujemy się w górę z lekkim odchyleniem w lewo. Przez kilka ścianek, kominków i stopni dostajemy się na rampę. Zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo ciężko będzie dopasować ten opis do rzeczywistości, ale ten fragment drogi jest na tyle prosty, że prawie każdy wariant wyprowadzi nas na rampę.
Po wyjściu na rampę idziemy nią do góry terenem za II-III. Trochę poniżej startu Wielkiego Zacięcia znajduje się wygodna, trawiasta półka na której można odpocząć. Warto jak najmniej czasu spędzić w lewej części rampy (pod skałami górnej części ściany), gdyż często spadają tamtędy kamienie. Jeśli brakuje sił do wspinaczki na kluczowych wyciągach drogi, to można iść do góry rampą lub zjechać do podstawy ściany. Kilka lat temu wbito ringi stanowiskowe umożliwiające zjazd rampą (przynajmniej od wysokości początku Wielkiego Zacięcia).

 

Wielkie Zacięcie, czyli górna część drogi.
Wersja krótka: idziemy jak puszcza - zasadniczo zacięciem, czasem płytami na lewo od niego. 
Wersja długa. Spoiler alert: po przeczytaniu poniższego opisu tracisz możliwość przejścia OS.
Z rampy idziemy pod sporych rozmiarów położoną płytę znajdującą się bezpośrednio pod Wielkim Zacięciem. Tam znajduje się pojedynczy, duży ring stanowiskowy. Wchodzimy na płytę i idziemy wprost do góry pod pionową ściankę. Przy niej robimy krótki trawers w lewo. W środkowej części ścianki znajduje się rzeźba pozwalająca wejść do góry. Wiosłujemy po dobrych chwytach i stopniach w fajnym pionie. Najpierw trochę na prawo od rysy pod którą stoimy, aż do zęba skalnego stanowiącego bardzo dobry chwyt, potem przez kilka poziomych rys, w których zagina się cała dłoń. Dochodzimy do pionowej ryski utworzonej przez odpęknięty blok. Tutaj dwa ruchy techniką Dulfra pozwalają nam sięgnąć do bardzo obszernej i długiej, poziomej przerysy. Asekuracja do tego miejsca to jeden stały hak na początku pionu, potem można założyć tasiemkę na wystającego zęba i mocno siedząca kość za odstrzelonym blokiem. Będąc w przerysie wpinamy sie w stałego haka i robimy kilkumetrowy trawers w lewo ze słabymi stopniami, ale dobrymi chwytami. Dochodzimy do prostszego terenu wiodącego zaciątkami i rysami wprost w górę (z lekkim odchyleniem w prawo). Stanowisko z ringa znajduje się na półce nad którą zaczyna się faktyczne zacięcie.
Ze stanowiska krok w prawo i idziemy wprost do góry po dobrych chwytach w zacięciu. Wchodzimy na półkę nad którą jest jakby wciśnięty w zacięcie ogromny blok. Po jego obu stronach znajdują się dobre haki. Zacięciami po obydwu stronach bloku idziemy do góry (najpierw z jego prawej, potem z lewej strony). Wspinamy się częściowo na tarcie, częściowo po dobrych stopniach na owym bloku. Wchodzimy na wygodną półkę z ringiem. Można stanowisko założyć tutaj, ale wtedy wyciąg będzie dość krótki (mniej niż 20 metrów).
Z półki główną trudnością jest w zasadzie samo zapalenie do góry. Korzystając z przyzwoitego odciągu w zacięciu i krawądki znajdującej się wysoko na prawej ścianie, można stanąć na niewielkiem stopniu na lewej ścianie zacięcia. Trudności tego miejsca to według mnie VI+. Wspinacze dysponujący mniejszym zasięgiem prawdopodobnie będą musieli znaleźć inny patent. Dalej ruchy stają się nieco łatwiejsze, a chwyty większe. Dochodzimy do miejsca gdzie prawa ściana tworzy niewielką przewieszkę. Pod tą przewieszką robimy krok w lewo na wybrzuszenie na płycie i sięgamy do krawądek na płycie po lewej. Wyglądają one jakby miały wkrótce się ułamać, ale prawdopodobnie wytrzymają jeszcze niejedno przejście. Z tych krawądek sięgamy na podchwyt do sterczącego w dół bloku i wstajemy wysoko nogami. Wtedy ukazuje się nam już lepsza rzeźba z dobrymi chwytami. Wchodzimy do lekko kładącego się zacięcia, w którym można założyć stanowisko (3 stare haki i sporo miejsca na własny sprzęt). Zacięcie dość szybko staje znów dęba. Idziemy do góry po dość dobrych chwytach i stopniach znajdujących się na obywdu ścianach. Wchodzimy na dużą półkę z której już widać kant płyty. Tam też znajduje się duży ring stanowiskowy.
Tutaj możliwe są dwa warianty. Można startować bezpośrednio w górę z półki. Nie wiem jakie trudności oferuje ten wariant, nie robiłem go. Inna możliwość to krótki trawers w lewo i do góry przez bogato urzeźbioną płytę, na której kierunek wspinaczki wyznaczają dwa płytko wbite haki. Startujemy po dobrych chwytach i stopniach. Trudniej zaczyna się robić dopiero powyżej pierwszego haka. Natomiast kluczowe trudności wyciągu znajdują się w otoczeniu drugiego haka. Należy wyjść z dość słabych stopni, trzymając się przyzwoitego odciągu lewą ręką, prawą natomiast sięgnąć do dobrego chwytu znajdującego się dość wysoko. Uwaga: w tym chwycie może być wilgotno. Potem trzeba się wgiełgać już na dużą półkę. Trudności tego miejsca oceniam na uczciwe VI+. Z tej półki idziemy w prawo zacięciem. Trudności tam są już mniejsze, ale wciąż jednak trzeba się trochę wspinać. Kiedy wychodzimy do łatwego terenu, to należy kierować się na dużą, trawiastą półkę po lewej, nad którą wbity jest ostatni ring.
Jest to koniec Wielkiego Zacięcia i koniec zasadniczych trudności drogi. Nie należy jednak się zbyt wcześnie rozprężać, gdyż do wierzchołka czeka nas jeszcze spory kawałek całkiem wspinaczkowego terenu. Najpierw idziemy szeroką depresją, która jest kontynuacją wyjścia z Wielkiego Zacięcia (II-III). Kiedy skała staje się bardziej stroma, idziemy jeszcze kawałek do góry i potem z odchyleniem w prawo (w porywach do IV, zależnie od wariantu). Nie warto chyba obchodzić spiętrzenia po lewej, gdyż tam teren wyglądał nieco trudniej. Po pokonaniu owego spiętrzenia wspinaczka staje się znów łatwiejsza (ca. II). Po grani i blokach wchodzimy na Kieżmarski Szczyt.

contentmap_plugin