KW banner 

  • Kategoria: Relacje

Kanin - Bajlando ! 13-17.03.2018

Za nami kolejny zimowy wyjazd w Kanin, w skrócie : dużo wspinania, powrót do zapomnianych problemów, tajemnicza chatka w głębi lasu, powojenne fortyfikacje, a to wszystko w rytmie niezawodnego Bajlando ! Tym razem bohaterami tego wyjazdu byli : Mariusz Mucha a'ka DJ Many, Michał Kuryłowicz i Mateusz Czerwiak jako biesiadnicy, oraz Michał August jako MP3.

Nasza historia zaczęła się skromnie - w zakamarkach klubu KW Kraków. Rozentuzjazmowani sukcesami z wyprawy grudniowej i otoczeni masą sprzętu jaskiniowego postanowiliśmy ponownie zmierzyć się z meandrami BC4.

Standardowo podzieliśmy się na dwa zespoły : Many + August i Michał + Mateusz. Ustaliliśmy plan by wyjechać w środę po pracy, a następnie :

Zespół 1 : podejść pod otwór -> zejść do biwaku i tam przespać "noc" -> o godzinie 00:00 wstać.

Zespół 2 : przespać się na parkingu ( w sumie 3h ) -> rozpoznać teren na powierzchni -> o godzinie 00:00 znaleźć się na BC Beach i położyć się spać.

Pomimo początkowego zmęczenia, spowodowanego późnym dotarciem na parking ~ około 2 w nocy - udało się zrealizować wstępny plan.

Podczas akcji powierzchniowej, zbadaliśmy teren w okolicy potencjalnego otworu na końcu partii Końca Świata ( według pomiarów jaskini ) i ... otworów tam nie brakuje, nie możemy wykluczyć, że to właśnie któryś z nich będzie tym którego poszukujemy od lat. Dodatkowo z miłych akcentów udało nam się namierzyć "opuszczoną" chatkę - schron w środku lasu, niedaleko przeczesywanego terenu.

Z istotnych informacji, należy wspomnieć o postawieniu przez słoweńskie służby ratownicze budki-schronu w okolicy miejsca, gdzie standardowo rozkładamy bazę letnią :

IMG-20190411-WA0003.jpg

Co do do samej akcji jaskiniowej. Zgodnie z ustaleniami zespoły spotkały się na BC Beach , gdzie wspólnie zjedliśmy obiad i wymieniliśmy się miejscami w śpiworach.

Zespół 1 podjął działalność. Mając czas do godziny 12, chłopaki udali się w "Partie za przekopem" odkryte w grudniu 2018 r. Niestety udało im się potwierdzić, że przejście do wyższych partii, poprzez błotną rampę, nie jest możliwe - musimy szukać innej drogi, prawdopodobnie wspinaczkowej przez wielką salę, lub studnie za przekopem ( więcej można przeczytać w grudniowej relacji ).

W drodze powrotnej na BC Beach, zespół postanowił sprawdzić korytarze w okolicy problemu włoskiego ( bardzo blisko biwaku ) i to był strzał w dziesiątkę, gdyż wchodzą w prawdopodobnie nieznaną/zapomnianą odnogę udało im się dojść do czegoś co nazwali "kaskadami". Szał eksploracji niestety został zatrzymany przez kończący się czas i napotkany problem wspinaczkowy.

Nastąpiła wymiana miejsc w śpiworach na biwaku. Zespół 2 podjął działalność.

Mieliśmy podczas akcji określony cel : przewspinać się przez przełamanie w okolicach Słoweńskiej tektoniki, ... a tu ... jak się okazało, za przełamaniem czekały nas kolejne metry do przewspinania. Z planowanej szybkiej wspinaczki zrobiło się 10 godzin wiszenia w ścianie i walczenia o każdy punkt asekuracyjny - wspinana studnia była bardzo stara i zerodowana ( wierzchnia warstwa ściany łamała się przy najmniejszym nacisku ). Nie obyło się bez odpadnięć :) . Na szczęście opłaciło się i pod koniec planowanego czasu dotarliśmy w okolice stropu, skąd mogliśmy rozeznać teren. Studnia w wyższych partiach zawija się poziomo w "S", w oddali dostrzegliśmy coś w rodzaju wgłębienia w ścianie/okienka, oddalonego około 20m od miejsca do którego dodarliśmy. Następną akcją w te partie będzie prawdopodobnie średnio-trudny trawers wspinaczkowy na jednej ze ścian.

Wspinaną studnię z powodu wrażeń, które nam dostarczyła nazwaliśmy "Bajlando Peak".

Następna akcja zespołu 1, polegała na ponownym zaatakowaniu kaskad, tym razem z nastawieniem wspinaczkowym. Mateuszowi udało się pokonać 2 kaskady, z opisu wynika, że widział kolejną, lecz niską, za którą powinno już puścić ...

Jak widać na chwilę obecną Kanin wspinaniem stoi.

Powrót na parking z BC Beach odbył się też z ~5h przesunięciem między zespołami. Wczesna pora wyjścia zespołu 2 pozwoliła na szybki wypad do Bovca, zakup trunków wspomagających i pizzy. Nawet najlepsze puszkowane jedzenie wciągane na biwaku nie mogło się z tym równać.

Sentencja na koniec : częste wyjazdu zimowe w masyw Kaninu, pozwoliły nam dobrze zaplanować wyprawę letnią - nie zdradzając za dużo - prawdopodobnie decydującą pod kątem działalności na przestrzeni ostatnich lat. Zmotywowany i pełni nadziei STJ na pewno podejmie rękawicę.

~August 

  • Kategoria: Relacje

Trudne miłego początki

 Trudne miłego początki,

czyli historia pierwszego polskiego przejścia trawersu

Mała BokaPolska Jama (BC4)

 

MalaBoka-BC100 - 010

– To kiedy jedziemy na trawers? – zabrzmiał głos Pabla.

– Kto jeszcze by jechał? – spytałem.– Tak, do Anglii lecę po Nowym Roku.– Między Świętami a Sylwestrem, wtedy jest dużo wolnego, pasuje ci? – odpowiedziałem.

– Nie wiem, napiszę maila i zobaczymy, kto się zdecyduje.

– Byle nie za dużo osób, zresztą zobaczymy, najwyżej podzielimy się na dwa zespoły.

 

  • Kategoria: Relacje

Jaskinia Czarna – czyli 5 wesołych godzin z życia kursanta

Plany na Jaskinię Śnieżną w ostatni dzień kursu pokrzyżowała pogoda. Deszcz od 4 rano bębnił w nasze namioty. Przy śniadaniu szybkie sprawdzenie pogody i zmiana planów. Po 10 ma przestać padać – zapadła decyzja na „lżejszą, szybką akcję” w Czarnej.
Siup do dziury
Podziału dokonaliśmy błyskawicznie. Pierwszy zespół męski poszedł z Piotrkiem, zespół żeński w składzie Magda, Krysia i ja idziemy z Pablem Otworem Północnym (czy jak kto woli „od dupy strony”). No to w drogę. Na szlaku na szczęście mało ludzi. Podchodzimy do góry, każdy własnym tempem (bo jak tu dogonić Pabla :). Na Polanie Upłaz spotyka się cały zespół i dalej idziemy wspólnie. Po drodze jak zwykle zajęcia z topografii. Pablo opowiada nam wszystko na temat otaczającego nas terenu, a my usilnie staramy się coś zapamiętać. Podchodzimy na miejsce, przebieramy się i siup do dziury.
  • Kategoria: Relacje

Zobaczyć Syfon Dziadka i wrócić jak najszybciej

 MJ 2726     Ileż to razy byłem już w tym miejscu? Kilka? Kilkanaście? Zakręt w prawo, potem w lewo, błoto, ślisko, pot, nieprzyjemna zapieraczka. Czuję jak oddech staje się coraz mniej miarowy. Budzi mnie przekręcenie się na drugi bok. To tylko sen, jeszcze mnie tam nie ma. Nie śpię najlepiej, jak zawsze przed tego typu akcjami. Niby się nie denerwuje, ale jednak czuję jakieś napięcie, zastanawiam się czy uda się pobić rekord. Cel jest jasno określony zejść do Syfonu Dziadka od otworu Litworowej i wrócić w czasie krótszym niż dziesięć godzin. Dziesięć godzin to niby dużo, ale tam w Galerii Krokodyla czas płynie nieco inaczej, jakby szybciej – ciasnoty dają się mocno we znaki, płynąca po spągu woda z pewnością nie pomaga.

    

  • Kategoria: Relacje

Młodzieńcze ambicje Nad Kotliny - Syfon Dziadka

Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy,... Monotonne ruchy przyrządami do wychodzenia, rozgrzewają zmarznięte ciało i pozwalają myślami być gdzie indziej. Ufff! Kolejna studnia za mną.

P7040347
Jaskinia Nad Kotlinami – głębokie, obszerne studnie, szum lecącej wody, surowość tatrzańskich podziemi. Lubię tą jaskinię, tak samo jak dobrze zaplanowane akcje. Tym razem do Syfonu Dziadka i z powrotem. Nie czuję się jeszcze bardzo zmęczony, choć z pewnością wór wiszący u uprzęży, a w nim mokre liny, ciąży coraz bardziej. Chyba czuję się śpiący. Która to już godzina? Czwarta rano? Hmm... najwyższa pora by stąd wyjść, zwłaszcza że właśnie mija czternasta godzina od kiedy zaczęliśmy akcję. Na zewnątrz pewnie już świta. Uwielbiam zejścia do jaskiń! Im głębiej tym większe wyzwanie, im trudniej tym bardziej pociągająco, ale najbardziej uwielbiam latem moment wyjścia z jaskini, zwłaszcza w promieniach wschodzącego słońca i zapachów rześkiej trawy. Szczególnie jest to przyjemne, gdy wychodzi człowiek mokry i zmęczony. Już niedaleko! Prognozy były jednoznaczne – będzie słonecznie!