banner SWW

DSCN0374-13

Wspinanie zimowe daje wiele radości

fot. M. Chmielecki

PODSTAWOWA KWESTIA

TEN DOKUMENT NIE JEST ANI NIE ASPIRUJE DO BYCIA WYCZERPUJĄCYM ŹRÓDŁEM WIEDZY NA TEMAT WSPINANIA ZIMOWEGO. JEST DOKUMENTACJĄ WYKŁADU DLA CZŁONKÓW KW KRAKÓW. ADRESOWANY DO OSÓB KTÓRE ZDAJĄ SOBIE SPRAWĘ Z NIEBEZPIECZEŃSTWA JAKIE NIESIE ZE SOBĄ WSPINANIE ORAZ DZIAŁALNOŚĆ ZIMOWA W GÓRACH.

TEMAT

Aby przybliżyć temat wspinania zimowego podzielę go na dwa w miarę odrębne rozdziały. Po pierwsze przygotowanie - co zrobić zanim pojedziemy w góry. Ta część pokrywa zarówno, sprzęt jak i wybór drogi. Druga część zawiera dużą garść trików które można wykorzystać we wspinaniu zimowym, które raczej nie pojawiają się latem.

PRZYGOTOWANIA

Sprzęt osobisty

Poza oczywistym sprzętem który używamy w lecie, w zimie zabieramy ze sobą więcej “żelaza”.

 Dziabki

Każdy powinien znaleźć takie jakie mu odpowiadają. Należy zwrócić uwagę na wage, wyważenie, rączkę, istotny wpływ na wybór będzie mieć też cena. Bardzo popularna dziabkę jest Nomic Petzl’a (Black Diamond - Fusion ma identyczna geometrie), jak również Quark, tej samej firmy. Nie rozwodząc się tutaj calkiem niezłe porównanie autorstwa Krzyśka Rychlika.
Niezależnie od tego jakie dziabki wybierzemy muszą one stać się “przedłużeniem” naszej reki, dlatego niezbędne jest “zrobienie metrów” wspinaczkowych w relatywnie bezpiecznym środowisku jakim jest na przykład Zakrzówek.

Dziabki pokroju Quark’a mają możliwość montażu zarówno łopatki jak i młotka do głowni. Łopatkę możecie z założenia zdemontować - nie wspinamy się z nią. Zastosowanie młotka w dziabie wydaje się dość ciekawym rozwiązaniem, ponieważ pozwala nie brać młotka właściwego (skalnego). Niestety z tym bywa różnie. Wbicie haka, igły do traw dziabą o ergonomicznym kształcie (jak np Nomic) może być dość trudne i pracochłonne. Zwykle jest tak,  że w zimie prowadzący ma dodatkowy młotek, zaś osoba idąca na drugiego wybija haki i śruby już przy użyciu młotka zainstalowanego w dziabce.

DSC03603

Lonże
Zbędne przy jednowyciągowym drytoolingu stają się wręcz nieodzowne przy wspinaniu w górach. Gdy jest trudniej, gdy zaplątamy się w sprzęcie, gdy coś nie pójdzie jak należy dziabka może wypaść nam z ręki - lonże ratują nas przed niebezpieczeństwem szukania jej pod ścianą. Kilkoro producentów ma je w swojej ofercie. Można również zrobić je samemu z taśmy rurowej przez która przewlekamy, za pomocą agrafki, gumkę. Lonże to ustrojstwo które ratuje, ale również niezmiernie przeszkadza. Plącze się to to wszędzie, skręca a w najmniej pożądanym momencie okazuje się ze zaplątało się w przelot. Patenty zmniejszające poplątanie i umożliwiające szybsze rozplątanie:

  • małe - najlepiej niehaczące się karabinki do mocowania lonżykow do dziabek
  • szekla obrotowa na mocowaniu do uprzęży


Raki
Bez większego filozofowania - sprawdzają się monopointy (czyli raki z jednym zębem atakującym z przodu). W skale najważniejszy jest przedni ząb, wiec warto by był wymienny bo relatywnie szybko się zużywa (patrz G14 Grivela, Cyborgi BD). W lodzie bardzo potrzebny jest też drugi rząd zębów, więc można rozważyć Darty Petzl’a jako lekkie raki które mają wymienne całe przody. Ponoć zęby Petzla są dużo trwalsze od Grivela.
Raki możemy podzielić na paskowe, półautomaty i automaty. Zdecydowanie do wspinania nadają się najlepiej automaty. Wymagają one jednak odpowiednich butów do ich zamocowania (z rantami z przodu i z tyłu).
Raki turystyczne (z dwoma płaskimi zębami atakującymi z przodu) nadają się do wspinania na prostych drogach (do IV-V) i posiadają one niewielką przewagę nad monopointami w trawkach.
Tak więc jak posiadacie już raki turystycznie - możecie śmiało zacząć się w nich wspinać. Jeżeli zaś stoicie przed decyzja zakupu raków i planujecie wspinać się zimą - rozważcie kupno raków z jednym zębem atakującym (albo umożliwiających ustawienie tylko jednego zęba - jak G14, Lynx, M10 itp)

Ostrzenie
Zarówno ostrza dziabek, jak i zęby raków w wyniku działalności zimowej dość szybko się tępią. Mają na to wpływ zarówno zmrożone trawki wypełnione wewnątrz kamieniami, płytkie trawki, w które uderzenie dziabą kończy się na skale, jak i twardy lód. Również samo wspinanie dry-toolowe ma wpływ ostrza i raki, jednak tu większe znaczenie ma sama technika wspinania. Początkujący często ‘pedałują’ po skale rakami, zamiast precyzyjnie postawić je na stopniu, co znacząco wpływa na stan atakujących zębów. Podobna sytuacja ma się z ostrzami dziab, którymi zbędne walenie w skałę doprowadza do ich szybkiego stępienia.
Generalnie przy dość intensywnym wspinaniu, bądź też po jednej drodze tatrzańskiej ostrza/zęby mogą wymagać ostrzenia. W tym celu najlepiej stosować pilniki o drobnej ziarnistości. Większość producentów sprzętu dostarcza informacji jak należy takie ostrzenie wykonać. Dodajmy, że na dłuższe wyjazdy tatrzańskie taki pilnik należy zabrać ze sobą.
Ostrzenie można wykonać też przy użyciu szlifierki (niezalecane przez producentów), jednakże wymaga to pewnej wprawy, tak aby nie rozhartować metalu, sprawiając, że stanie się on mniej wytrzymały.

Ostrza & zęby
Z czasem, w wyniku użytkowania i ostrzenia zęby/ostrza przestają nadawać się do użytku. W takim przypadku należy je wymienić (o ile mamy raki/czekany z wymiennymi zębami/rakami). Można zakupić oryginalne zamienniki, jednakże na naszym rynku jest już dostępnych kilku wykwalifikowanych producentów takich zamienników - wystarczy poszukać.

Buty
Właściwie odeszło się od wspinania w skorupach, są one cieplejsze ale dużo słabiej trzymają nogę i są mniej precyzyjne. Ostatni trend Alpejski pokazuje sporo ludzi wspinających się w lekkich butach skitourowych, w Tatrach nie jest to jeszcze popularne. Takie buty na pewno będą lepiej trzymać kostkę niż zwykłe skorupy, ciężko jednak wyczuć jak będą sprawdzać się na drogach skalnych gdzie niejednokrotnie potrzebna jest finezja stawania na małych stopniach.
Buty skórzane należy koniecznie impregnować, często same z siebie bez impregnacji przemakają od razu. Maciek poleca impregnat Meindla do skórzanych butów, stają się po tym praktycznie nieprzemakalne, jedna impregnacja starcza na kilkanaście dni działalności górskiej.
Jeśli stoicie przed zakupem butów skórzanych to polecamy takie z sznurówkami krytymi zamkiem - jak np Scarpa Phantom Guide. Znacząco poprawia to komfort użytkowania buta i wpływa na jego nieprzemakalność.

Sprzęt zespołowy - asekuracja

W zimie nosimy praktycznie to samo co w lecie, jako że nadal asekuracja z friendów i kości jest bezpieczna i szybka, jednakże trzeba pamiętać uważać na zalodzone szczeliny i kruszyznę. Bardzo fajne są na zimę tricamy, lekkie i bardzo wszechstronne, ale przed zabraniem w ścianę warto poćwiczyć sobie osadzanie ich w granicie. Drogi zimowe nie rzadko mają gorsza asekuracje, zwłaszcza na łatwych wyciągach. Znajdziemy tu sporo trawy, dlatego warto (w zależności od drogi) mieć kilka igieł do traw, coraz bardziej popularny staje się również buldog. Obowiązkowo nosimy również co najmniej mały zestaw haków. Haki przydają się do asekuracji, jak również służą na wypadek potrzeby wycofu. Do lodu - śrubki.

Wybór drogi

 

DSCN0360-5

Nigdy nie wiemy, czym zaskoczy nas dana droga

fot. M. Chmielecki

Wspinanie w zimie jest (kolejna niespodzianka) inne niż w lecie. Większość drogi pokonujemy korzystając z dziabek, ale w zależności od terenu po którym się poruszamy inaczej ich używamy. Bardzo dobrym pomysłem jest oswojenie się z metalowym przedłużeniem ręki, znakomicie do tego nadaje się Zakrzówek. (Przy okazji może stwierdzimy, że jednak ten sport nam się nie podoba i unikniemy wydawania sporej kasy na sprzęt).
Pomimo wielu lotów na pionowych zerwach Zakrzówka, marznięcia podczas asekuracji partnera i realnej groźby wybicia sobie zębów dziabkami jednak stwierdzamy, że TO JEST TO i jedziemy na pierwsze zimowe wspinanie w Tatrach. Na co zwrócić uwagę:

1. Rejon w którym działamy. Rozsądek nakazuje na początku wybrać się w rejon o charakterze szkoleniowym. Po polskiej stronie Tatr dobrze się do tego nadaje Hala Gąsienicowa z wszystkimi jej drogami kursowymi. W Moku jest również kilka ścian, które mają proste drogi z dość nieskomplikowaną logistyką. Po słowackiej stronie gór na rozruszanie nadają się niektóre drogi w dolinach Kieżmarskiej, Wielickiej, Mięguszowieckiej. Bardziej odległe i dzikie rejony typu Biała Woda czy Jaworowa lepiej zostawić sobie na później, choć i tam znajdziemy łatwe drogi. Jednak w tych dolinach nawet łatwe drogi mogą okazać się epopeją.

2. Podejście pod ścianę. Mało kto lubi się kopać w śniegu po pachy podchodząc pod drogę. Warto zatem zorientować się zawczasu czy nasza ściana była ostatnio uczęszczana i jakie były opady śniegu. W zasadzie chyba najważniejsze: jak bardzo podejście jest zagrożone lawinami. Jeśli przewidujemy, że będziemy wracać ze wspinania zjazdami, to sensowne może okazać się zabranie nart i zostawienie ich pod drogą (taki patent stosuje się jednak w Tatrach dość rzadko). Czasem warto zrobić sobie dzień wcześniej wycieczkę do startu drogi (i ewentualnie zostawić depozyt ze sprzętem), żeby następnego dnia już na szybko podejść po wcześniej założonym śladzie.

3. Charakter drogi. W zależności od charakteru drogi na którą się wybieramy należy zabrać różnego rodzaju sprzęt do asekuracji. Drogi z większą ilością wyciągów trawiastych będą wymagały od nas zabrania dodatkowych igieł. Jeśli spodziewamy się, że napotkamy wyciągi lodowe, konieczne będą śruby. Warto zatem zrobić rozpoznanie wśród znajomych którzy naszą drogę już robili. O co pytać: jaki sprzęt jest konieczny, czy w trudnościach znajdują się jakieś stałe przeloty (warto na początek wybierać takie właśnie drogi), czy mamy szanse znaleźć stałe stanowiska, czy jest bardzo krucho, czy droga ma logiczny przebieg i jak łatwo dopasować schemat do terenu.

4. Ewentualne możliwości wycofu. Wspinanie jest sportem o bardzo dużej dozie niepewności co do sukcesu. Często zdarza się konieczność wycofania przed ukończeniem drogi. W zimie ta konieczność niestety jest bardziej realna niż w lecie. Dlatego warto dowiedzieć się jakie są bezpieczne możliwości powrotu na ziemię. Czy będą to zjazdy, wyjście ze ściany sprytną półką do łatwego terenu, przejście na łatwiejszą drogę obok. Konieczne jest wtedy również rozpoznanie sytuacji lawinowej na takich wariantach ewakuacyjnych.

5. Powrót ze wspinania. Jak wiadomo wejście na szczyt to tylko połowa sukcesu, a większość wypadków zdarza się podczas powrotu do cywilizacji. Moment rozprężenia może przyjść dopiero w schronisku lub w namiocie. Żeby się nie zdziwić dobrze jest wypytać bardziej doświadczonych koleżanek i kolegów o drogę zejścia lub zjazdów. Czy są to zejścia łatwym terenem. Jeśli tak to koniecznie należy się dowiedzieć dokładnie jak się schodzi w zimie (bywa, że znajomość rejonu z lata ma się nijak do tego co zastaniemy w zimie nocą), gdzie konieczne są ewentualne zjazdy, zwłaszcza że, te nie zawsze biegną droga. Oczywiście jak mantrę należy powtarzać: jakie są warunki lawinowe i gdzie należy szczególnie uważać. Jeśli wracamy zjazdami przez ścianę, to gdzie szukać stanowisk, na co uważać przy zjeżdżaniu (gdzie lina lubi się klinować). Jak jednak wynika z doświadczenia zgromadzonego przez piszącego te słowa nocne powroty ze wspinania są niezwykle przyjemne jeśli przebiegają w odpowiednim towarzystwie z przygodami, ale koniecznie ze szczęśliwym zakończeniem :)

LOGISTYKA - CO ZABRAĆ, JAK SIĘ WSPINAĆ, TRIKI W ŚCIANIE

Zanim wyruszymy

W zimie jest (niespodzianka) zimno. Organizm potrzebuje dużo więcej kalorii żeby utrzymać temperaturę. Bardzo ważny jest odpowiedni posiłek nie tylko zaraz przed wspinaniem ale również na kolacje dzień wcześniej. Polecam makaron. Jeśli jedziesz na krótki wypad, niekoniecznie trzeba nosić ze sobą maszynkę, bardzo dobrze sprawdza się pakunek ugotowanego makaronu z oliwą. Na kolacje dodajemy na przykład oliwki, suszone pomidory ser, tuńczyka, na śniadanie super działa z posiekanymi jajkami na twardo i oliwkami. Drugą, równie ważną rzeczą są jest maksymalne nawodnienie organizmu. Mistrzowie do śniadania potrafią wypić dwa litry plynu, a w tym roku planują dobić do trzech. Nie pijemy zimnego ani czystej wody - w takiej formie przez nas przepłynie. Pijemy herbatę lub gorący izotonik. Nawodnienie organizmu wpływa na gęstość krwi a to przekłada się temperature i szybkość marznięcia dłoni i stóp. Gęstość krwi można również .zmniejszyć połykając rano połówkę aspiryny.
Aby zminimalizować czas grzebania się i marznięcia pod scianą sprzęt segregujemy w schronisku.

Triki w ścianie

 

wspinaczka górska to długie okresy bezdennej nudy przerywane momentami panicznego strachu

Wspinaczka górska to długie okresy bezdennej nudy przerywane momentami panicznego strachu

fot. M. Chmielecki

 TEMPERATURA. NA TO CZY BĘDZIE NAM CIEPŁO WPŁYWA BARDZO WIELE CZYNNIKÓW, POCZĄWSZY OD SZYBKIEGO PORUSZANIA SIĘ, LOGISTYKI ZMIAN NA PROWADZENIU, POPRZEZ ODŻYWIANIE I UBRANIE. DODATKOWO NA DRUGIEGO PORUSZAMY SIĘ SZYBKO ŻEBY SIĘ ROZGRZAĆ I ŻEBY PIERWSZY NIE ZDĄŻYŁ ZMARZNĄĆ. JAK CZUJEMY, ŻE PROWADZĄCY DOCHODZI DO STANU, TO OGARNIAMY SIĘ I WCHODZIMY W BLOKI STARTOWE, ŻEBY ZAOSZCZĘDZIĆ TE 5 MINUT.

Przydaje się dobra kondycja - można się cieplej ubrać i nie spocić się tak bardzo podczas wspinania. Tak, właśnie cieplej - na stanowisku jest wtedy ciepło. Jeśli ktoś bez kondycji się za ciepło ubierze, to się spoci na wspinaniu. Dobra kondycja sprawia, że różnica miedzy ciepłem wydzielanym stojąc na stanie a wydzielanym przy wspinaniu jest mniejsza.

Plecak. Zwykle wystarcza jeden plecak na zespół, przy krótkich drogach można odpuścić termos (jeśli sie dobrze nawodniliśmy przed wyjściem). Zabieramy apteczkę, jedzenie, czołółke, topo ;-), puchówkę i zapasowe rękawiczki (o tym więcej niżej).

Ubranie. Naleźy starać się nie zapocić, ale również utrzymywać ciało w cieple. Kurtka Gore-Texowa bardzo słabo oddycha i sprawdza się właściwie tylko w temperaturach nie niższych niż -4C i wilgotnej pogodzie. Gdy sypie śnieg i jest duży mróz bardzo dobrze sprawdza się soft shell. Trzeba wypracować sobie patenty które pasują do organizmu. Znam osoby które wspinają się w Prima Lofcie i nie przebierają się na stanowisku - dla mnie takie rozwiązanie nie działa, gdy się wspinam momentalnie jestem mokra, a na stanowisku jest mi zimno. Dla mnie idealnym rozwiązaniem jest ubieranie puchówki na stanowisku. Gdy nie jest za zimno (około -6C) wystarcza jedna na zespół, przy większych mrozach prowadzący też ucieszy się z ciepełka po trudnym wyciągu czekając na partnera. Da się to dość łatwo pogodzić z koncepcja jednego plecaka - puchówke pakujemy do lekkiego szmacianego “worka na buty” .
I wrzucamy na plecy. Waga niezauważalna, ciepło niezapomniane ;-).

Kilku z nas stosuje układ:
- dwie warstwy ciepłej bielizny termo (na przyklad: brubeck pierwszy na to odlo x-warm), albo koszulka z długim rękawem i power streach.
- na to softshell (na przykład montano bugaboos)
- spodnie softshelowe
- cieple getry (power stretch tez fajnie dziala)
Na podejściu można sciągnoć shella dzieki temu limitujemy pocenie. Przy wspinaniu pocenie jest niewielkie, wiatr mnie nie przewiewa, i nawet na stanowisku do -5 bez puchówki jest OK.

Drugą ważną rzeczą są rękawiczki. Nosimy conajmniej dwie pary. Ja nosze cztery pary:
(1) na podejscie - czesto kopiąc się w sniegu przemoczymy je i już na nic się nie przydadzą
(2) rękawiczki “stanowiskowe” - mam je na zmianę albo za pazuchą albo na rękach - na rękach przy asekuracji oraz idąc na drugiego łatwiejsze wyciągi. Rekawiczki grubsze i ciepłe. Takie z PrimaLoftem są super.
(3) para “wspinaczkowa” - cieńsze precyzyjne rękawiczki w których nie mam problemu wykonywać operacji sprzętowych. Wymieniają się miejscami z rekawiczkami stanowiskowymi. Kończę wyciąg, po założeniu stanu pierwsze co robię to zmieniam rękawiczki a wspinaczkowe lądują w ciepłym miejscu za pazucha.
(4+) zapasowe pary wspinaczkowe - gdy pierwsza para totalnie przemoknie wymieniamy na świeże.
Tu jest podobnie - istnieją wspinacze którzy potrafią prowadzić w grubych rękawiczkach i tacy którym po prostu jest za zimno w cienkich - trzeba znaleźć własne rozwiązanie.
Pamiętajmy również że jak to mawia Chmielu: “w rączki i nóżki jest ciepło jak jest ciepło w kadłubek” - ergo możemy mieć rękawice i buty z technologiami NASA a i tak palce zimne jak nie zadbamy o ogólną termikę organizmu.

Prowadzenie. Dużo zależy od drogi, w trudnym terenie możliwe są zmiany co wyciąg bo psycha nie puszcza i potrzebne są zmiany. Optymalne jest zmienianie się na prowadzeniu co dwa do czterech wyciągów. W momencie zmiany, osoba która prowadziła czeka efektywnie dwa wyciągi (aż partner do niego dojdzie na wędce i aż poprowadzi), zwiększa to wychłodzenie organizmu. Zmiany, przekazywanie sprzętu kosztuje też czas.
W łatwym terenie czasami warto pójść na lotnej, tak samo jak i w lecie.
Do lepszej komunikacji dobrze sprawdzają się radia, nie trzeba się wtedy wydzierać na mrozie.

Odżywianie. W ścianie uzupełniamy kalorie, nie robimy pikniku na stanowisku tylko startując do prowadzenia zabieramy batona. żel, kiełbaskę do kieszeni i konsumujemy ciesząc się z poprowadzonego wyciągu czekając na partnera.

Wspinanie

Często początkujący zadają pytania, jak to wspinanie zimą wygląda realnie w praktyce. Kiedy stosujemy dziaby, kiedy ręce itp.
Stosowanie danych technik to kwestia dość indywidualna, jednakże generalnie chodzi o to aby jak najmniejszym nakładem sił przemieszczać się do góry klasycznie. Wspinanie mikstowe w Tatrach jest w dużej mierze mieszanką dwu technik - drytoolingu i wspinania przy użyciu rąk (przeważnie w rękawiczkach). Dziabki stosujemy do wbijania ich w zamarznięte kępki traw i lód. W pozostałych przypadkach zahaczamy końcówkę ostrza o wystające fragmenty skały, bądź też wkładamy w szczeliny skalne. itp. Więcej szczegółów znajdziecie w poradach Krzyśka Rychlika dot wspinania Drytoolowego.

Kiedy dochodzimy do fragmentów skały, które możemy się chwycić ręką, to odkładamy dziabkę na ramię i korzystamy z rąk. Podobnie jest w przypadku kiedy chcemy zastosować technikę wyporu, zapieraczki itp.
W przypadku raków, to zarówno w trawę jak i lód wbijamy przednie zęby/ząb atakujący. W przypadku odcinków skalnych staramy się precyzyjnie umiejscowić końcówkę zęba na stopniu, szczelinie itp.

 

 Lawiny

Podejście pod ścianę często wiąże się z dojściem terenem, który może być zagrożony lawinami. Zalecamy, żeby na takie wspinanie zawsze zabierać ze sobą detektor, sondę i łopatę lawinową.

Ta ostatnia często się przydaje przy dokopywaniu sie do ściany i startu w pierwszy wyciąg . Należy również uważać i pamiętać, że dokopując się do ściany i startu lub nawet tylko je obciążając możemy uruchomić lawinę poprzez naruszenie depozytu śniegu nawianego pod podstawę ściany - szczególnie gdy podejście pod ścianę ma spadek powyżej 25-30st i w ostatnie dni wiatr wiał z przeciwnej strony !! W takich miejscach niepewnych zaleca się aby do do ścian podchodzić pojedyńczo z asekuracją. Warte przed rozpoczęciem podejścia jest również sprawdzenie profilu śniegu czy pod kilkunastoma/dziesięcioma centymetrami śniegu nie ma warstwy poślizgowej dla potencjalnej lawiny czy zsuwu.


Na sam koniec jedna zasadnicza rada - nie zapomnijcie przy wspinaniu zimowym o logicznym myśleniu i odrobinie rozsądku :-).
 

Ekipa SWW

Ilona Gawęda

Mikołaj Pudo

Maciek Chmielecki

Joanna i Bartłomiej Klimas

Przydatne linki:
http://www.andy-kirkpatrick.com/articles/view/super_alpine_equipment