banner SWW

  • Kategoria: Topo

Peru, Cordillera Blanca – przydatne info

Ostatnio gościli w klubie Magda Drózd i Adam Ryś. Wtedy dzielili się z nami emocjami z ich wyprawy do Peru a teraz przygotowali praktyczne informacje dla wszystkich, którzy zamierzają się wybrać w tamte rejony. Zapraszam do lektury.

Dlaczego warto jechać?

  • Jedyne takie góry ☺

  • Oprócz wspaniałych gór, super ludzie

  • Łatwa logistyka przedwyjazdowa, nie ma wiz, nie ma pozwoleń

  • Łatwa logistyka na miejscu: góry łatwo osiągalne w ciągu 1-2 dni z Huaraz, dobre zaplecze turystyczno agencyjne

  • Dobry cel na pierwsze wysokie góry, dużo łatwych technicznie szczytów, uczęszczanych, można stopniowo budować drabinkę wysokości nmp i trudności technicznych

  • Dużo ambitnych celów☺

  • Nie tylko turystyka wysokogórska, ale wspinanie w lodzie i skale (podobno na nartach też coś tam niektórzy działają, ale tereny średnio atrakcyjne)

 

Sezon górski

Peruwiańska zima (bezdeszczowa) czyli zazwyczaj okres od czerwca do końca sierpnia lub połowy września, szczyt sezonu to czerwiec-lipiec, sierpień już pustawy (podobno bardziej wieje i pogoda trochę mniej stabilna).

Sprzęt wspinaczkowy

1) Szpej i ciuchy

Szpej, który mieliśmy: raki, dziaby Takoony, lina połówkowa, śruby lodowe 8 sztuk, kaski, namiot,Thermaresty, śpiwory do -25 max, buty LaSprtivy Nepal Evo+najgrubsze skarpety Smartwoll, puchówki, grube rękawice 2 pary.

Czy zabieraliście cały sprzęt wspinaczkowy z Europy (np. szable śnieżne) i czy zmieścił się Wam w przewidzianym bagażu (jeśli się nie mylę, to linie lotnicze oferują bagaż rejestrowany ca 23-25 kg + podręczny ca 10 kg)?

Zabieralismy wszystko z Europy, z tym, że my braliśmy jeszcze sprzęt na dalszą podróż, masę friendów, więc trochę tego było. Ciuchów wzięlismy minimum, kupiliśmy sobie koszulki i swetry do chodzenia po mieście na miejscu :) Wzięliśmy tylko jedną parę dziabek, drugą wypożyczyliśmy.

Czy te szable są konieczne na Alpamayo, czy można się bez nich obejść i śruby lodowe wystarczą? Ta ściana końcowa Alpamayo wygląda na dość twardą...

Na Alpamayo były dwa śnieżne wyciągi a potem lód, takie alpejskie WI3 chyba, także sruby trzeba mieć. Szable Adam używał w śniegu (to on śnieg prowadził), ze 2-3 dobrze mieć, choć byli Francuzi co nie mieli. No ale trzeba czasem z tych śniegów zjeżdżać na popularnych drogach zazwyczaj są już takie szablowe stany zrobione przez przewodników, ale możesz mieć pecha i ich nie będzie. Szable robiliśmy na miejscu, poszliśmy do zakładu, gdzie robią aluminiowe ramy okienne i się z nimi dogadaliśmy. Już nie pamiętam ile kosztowały. Były potrzebne na Tocllraju i Alpamayo 

Jakie są temperatury w okolicach 6000 m. w dzień i w nocy? Czy to mniej więcej tak, jak w Alpach latem? Piszą niektórzy, że buty pojedyncze typu La Sportiva Nepal Extreme wystarczą i przeciętny śpiwór puchowy – coś takiego mamy? W Alpach latem i niezbyt mroźną zimą w Tatrach nam to wystarcza. Ale są i tacy, co piszą o podwójnych butach.

Na  6000 byliśmy tylko raz i spędziliśmy tam mało czasu, cholernie wiało. Alpamayo jest poniżej 6 ;) Ja miałam dokładnie tylko te LaSportivy Nepal i najgrubszą skarpętę ze smartwool. Z doświadczenia teraz wiem, że koniecznie trzeba mieć dużo za duże buty, żeby tam nic nie uciskało w bucie w grubej skarpecie, bo to najgorsze. Najbardziej zmarzliśmy jakoś na Vallunaraju, najbardziej wywiało nas na Tocllraju. Adam też nie miał podwójnych butów. Śpiwory mamy oboje Małacha, climber 1200 chyba, Adam nowy, więc grzał super, no i spaliśmy spięci dwoma śpiworami, bo to cieplej. Więc w namiocie raczej nie marzliśmy. A namiot mieliśmy trzysezonowy msr hubba hubba

Z filmików wynika, że ludzie używają kartuszy gazowych w górach. Czy da się w Huaraz kupić kartusze gazowe? Jeśli tak, to jakie? A w ogóle, czy na tych wysokościach gaz się jakoś sprawdza, czy konieczny jest palnik benzynowy?

My mieliśmy palnik benzynowy głównie. Ale na gaz też. Kartusze da się kupić na miejscu, albo w agencjach albo w sklepie górskim. Takie standardowe na zakręcanie.  Na gazie paliliśmy na wysokości 5 tysięcy.

2) Wypożyczanie i Sprzedawanie

Ludzie piszą coś o kupowaniu i sprzedawaniu sprzętu w Huaraz, niektórzy o pożyczaniu...

Wypożyczyć tam można wszystko, ew trzeba się trochę nachodzić po agencjach turystycznych, żeby sprzęt był taki jaki chcesz (ale są dziaby dobre i raki, namioty, śpiwory nawet, ludzie narzekali na buty i rękawice, no i śpiwory i namioty wypożyczone nie są zbyt lekkie). My faktycznie sprzedaliśmy sprzęt, raki dziaby i buty Adama, bo już były stare i nigdy byśmy w Europie takiej ceny za nie nie dostali, więc sprzedaż się tam opłaca. Trzeba się trochę potargować to wtedy już w ogóle (brak znajomości hiszpańskiego nie przeszkadza w targowaniu☺)

Noclegi 

1) Lima

Dzielnice turystyczne to Miraflores i Baranca, tam najlepiej (najbezpieczniej?) szukać noclegów, my zarezerwowaliśmy noclegi w hostelu Kokopelli, umówiliśmy się z nimi od razu na odbiór z lotniska (na lotnisku najbezpieczniej brać taksy lotniskowe, ich biura znajdują się jeszcze przed wyjściem za bramki). W drodze powrotnej nawet nie śpiąc w hostelu skorzystaliśmy z ich przechowalni na bagaże. 

Pewnie będziemy chcieli też coś poza górami zobaczyć i w związku z tym, czy zostawialiście gdzieś rzeczy zbędne w górach, np. w Limie, Huaraz? Czy są jakieś przechowalnie bagażu lub może można zostawić coś na kilka dni w hostelach? Podobno niektórzy wynajmują też kogoś do pilnowania rzeczy w obozach bazowych. Robiliście coś takiego, czy mieliście wszystko ze sobą?

My w sumie nie zobaczyliśmy niec prócz Huaraz i Limy, choć ja chciałam! Ale to może następnym razem. Jak szliśmy w góry to zostawialiśmy niepotrzebne bagaże i szpej w hostelach, w Limie też w hostelach możesz bagaże zostawić. W obozach bazowych nie braliśmy niekogo do pilnowania, ale my w sumie mieliśmy tylko jeden namiot który braliśmy ze sobą do bazy na morenie a zostawialiśmy jeden plecak z żarciem i kilkoma rzczami, wtedy go gdzieś w krzakach chowaliśmy. Pod Sphinxem nie było nas tylko jeden dzień a w bazie sami wspinacze, więc też nie było stresu.

2) Huaraz

Poza pobytem w górach ludzie nocują raczej nie w namiotach, tylko w hostelach, schroniskach itp. Czy dobrze rozumiem, że nie ma w miastach pól campingowych w naszym rozumieniu?

Chyba nie ma kempów, Huaraz to niby nie duże miasto, ale jakoś duże ;). Zresztą nie warto. My spaliśmy za 10 dolków za noc za pokój dwuosobowy (raczej dolna półka hostelowa). Wieloosobowe są troche tańsze. Oczywiście jest też dużo droższych, ale ich nie sprawdzaliśmy. Nie polecamy hostelu Casa Jaimes, polecamy Hostel Caroline (fajne śniadanka, w miarę czysto) podobno hostel wspinaczkowy Monkeywasi jest też ok i łatwo tam znaleźć partnerów do aktywności górskich.

Transport

1) Lot  - lecieliśmy liniami Condor, były ok
2) Bus

Czy w autobusach do Huaraz są jakieś ograniczenia bagażowe, ekstra opłaty itp.?

Niby coś tam mówili czy pisało o tym, ale nikt nas nie sprawdzał (może dlatego, że nic nie mówilismy po hiszpańsku a oni po angielsku☺) Jechaliśmy Oltursą, przed wejściem do autobusu jest za to kontrola osobista taka jak na lotniskach. Jechaliśmy na noc, wyjazd koło 22, przyjazd koło 7 rano, autobusy komfortowe, mniejsze osoby bez problemu się wyśpią

3) Collectivos

Dobra opcja zamiast taksówek. W wiele miejsc można dojechać za grosze tzw. collevtivos czyli naszymi busikami, które często są wypchane w sposób przekraczający możliwości naszej wyobraźni. Ale nie zawsze. Jadąc do Hatun Machay można skorzystać z Collectivos do Catac, a tam znaleźć taksiarza, tak samo w przypadku Laguna Paron i Cashapampa, dojazd Collectivos do Caraz, a potem szukanie taksy

4) Taxi w góry

Korzystaliśmy jadąc pod Valluranaju, potem z Catac czy Caraz w góry. Czasem jest to oficjalna taksa, czasem ktoś kto chce zarobić trochę kasy. Do Cashapampy jeżdżą też Collectivos, ale rzadko. Niektóre stawki mają ustaloną cenę, ale zawsze warto spróbować się potargować. Niektórzy taksiarze są naciągaczami i podają ceny jak z kosmosu, trzeba się wcześniej zorientować w agencji ile taka taksa normalnie kosztuje, żeby nie dać się naciągnąć

Jak wygląda transport z Huaraz w rejony podgórskie (ludzie piszą o busach, taksówkach, osiołkach)? Jakie byłoby najlepsze i niedrogie rozwiązanie w przypadku gór takich, jak Alpamayo czy Huascaran?

Huascaran nie wiem, nie byliśmy. To takie większe wyzwanie wysokościowo i logistycznie. Dojazdy się różnią w zależnosci od celów. Dojazd pod Valluraju to 2h i startujesz do góry, do Ishinki dojazd ok. Półtorej godziny i potem 5-7h do bazy, pod Alpamayo dojazd najpierw busem do Caraz, potem taxą do Cashapampa, potem już na piechotkę. Często się robi trek na dwa dni lub jeden 8 do 9 godzinny trek (męczące trochę). My na te długie treki braliśmy zawsze osiołki, chyba 40-60 soli za dzień kosztują. Pod Vallunaraju i Sphinxa nie trzeba było. Oczywiscie jak chcesz i dogadasz się z agencją to oni ci dojazdy zorganizują, ale często drożej. Tymi busikami jest najtaniej, z taxami albo czasem szukaliśmy na miejscu (w Caraz np), albo czasem nam agencja załatwiała razem z osiołkami. Osły zawsze wcześniej zamawialiśmy, zaoszczędza to na pewno dużo czasu no i stawki dla osłów są jakoś oficjalnie wynegocjowane.

Żarcie, co wziąć z PL, co jest na miejscu

Jak wygląda zaopatrzenie w jedzenie w Huaraz? Jak z osobami, które mają różne nietolerancje (drożdże, laktoza, gluten– czy jest tam asortyment spożywczy podobny do Limy, czy jednak ograniczony i pewne rzeczy trzeba przywieźć z Limy?

Z Limy nic nie przywoziliśmy, jak pisałam na blogu europejskie żarcie jest drogie, więc je olaliśmy. Ja tam nie wiem czy są tam produkty bezglutenowe, jakoś specjalnie oznaczone na pewno nie. Jest masa warzyw i owoców, buły są jakie są, aha chleb można normalny europejski kupić w Cafe California. Generalnie ja bym tam próbowała różnych rzeczy, jak się ma wrażliwy żołądek to pewnie i tak się zaliczy turbulencje, ale potem już zazwyczaj spoko jest. Na problemy z żołądkiem, gdy już minie najgorsze, polecam ryż z nutellą, testowałam kilka razy. Nutella i inne produkty europejskie są drogie. Na żołądek probiotyki można kupić, nazywają się Multiflora, dość drogie, lepiej wziąć z Polski. Tuńczyki, makarony, ryże, mięcha (nawet coś podobnego do salami) jaja kupisz w Huaraz na wielkim targowisku.

Z Polski zazwyczaj wozimy sosy w proszku do makaronu, izotonik, jakie powerbary czy białeczko;) No i liofy, polecamy Lyofood.

Obiady w mieście najtaniej jadać w południe, są zestawy menu za 6-10 soli (ok. 3 dolki).

Knajpek w Huaraz jest na pęczki.

Szczegóły tutaj: http://naszewspinanie.blogspot.com/2016_01_01_archive.html

Wspinanie i góry

Informacje:

Informacje możemy uzyskać w Casa de Guides czyli biurze przewodnickim i agencjach turystycznych. Hiswzpański bardzo się przydaje, ale bez niego też się da. Te informacje dotyczące warunków w ścianach są bardzo zróżnicowane, w zależności od przewodnika, z którym rozmawiamy. Czasem w agencji można się więcej dowiedzieć, czasem też łatwiej ogarnąć wyjście w góry z agencją (zorganizować transport i osiołki). Jest ich kilka można porównać oferty.

Cordillera to Park Narodowy, gdzie uiszcza się opłatę wejściową na kilkadziesiąt dni, około 80 soli od głowy. Płaci się ją u strażnika, który pilnuje na szlaku. Jak mu powiemy, że wybieramy się na jakiś wysoki szczyt to pyta zaraz o przewodnika, więc albo wciskamy mu legitkę alpenverein i mówimy, że jesteśmy przewodnikami, albo mówimy, że idziemy tylko na treking. W sierpniu tych strażników spotyka się rzadko.

Przewodniki:
  • Classic Climbs of the Cordillera Blanca, Peru (zdjęcia się już mocno zdeaktualizowały, śnieżne ściany często są już bardziej skalne no i lodowce też zdecydowanie mniejsze)

  • The Huaraz Climbing Guide (do kupienia w Cafe California czy Cafe Andido)

  • Mapy Alpenverein

Nasz patent na aklimatyzację:
  • 1-2 dni w Huaraz na ogarnięcie się

  • 2-3 dni Hatun Machay, rejonie skałkowym> http://www.hatunmachay.com/

  • 1 wyjście na szczyt powyżej piątki: Vallunaraju jest bardzo łatwy logistycznie

  • Kolejne wyjście, można atakować większy cel- u nas był to Sfinks

  • Dobra na początek na pewno jest dolina Ishinki, jest tam Urus i Ishinka, dwa pięciotysięczniki w sam raz na aklimatyzację a potem można uderzyć na Tocllaraju. W tej dolinie jest schronisko.

 

Doczytałem już, że jest zamieszanie w nazewnictwie dróg na Alpamayo (droga Ferrariego i francuska wprost to podobno to samo), jednak i tak są przynajmniej dwie drogi tą ścianą czołową, bardziej prawa i lewa (patrząc na ścianę). Ta lewa jest łatwiejsza, prawda?

Czy gdy byliście, obie były w użyciu? Chodzi mi o ewentualny tłok na drodze? My moglibyśmy tam być jedynie w lipcu, więc tłok raczej gwarantowany. Z Waszego opisu wynika, że 3-4 zespoły działające jednocześnie na jednej drodze to maksimum...

Jak byliśmy to tylko ta centralna była chodzona (tak jak piszesz oryginalny Ferrari i French Direct to te same drogi, diretka ściany). Problemem jest szczelina brzeżna, więc w zależnosci od warunu zazwyczaj jest chodzona jedna lub druga droga. Z tym tłokiem też różnie, jak byliśmy to akurat trafiły się 3 inne zespoły, dzień przed i po nie było nikogo. Rozmawialiśmy z Amerykańcami, im się udało w sezonie być chyba tylko w dwa zespoły w scianie, ale to jakoś strasznie losowe jest. Generalnie jesli chodzi o Alpamayo, super wspin, tylko krótki! A nachodzić z plecorem się trzeba na przełęcz 5500 z namiotem, szpejem itd, dla mnie to był chyba największy wyczyn wyjazdu;)

 

Ferrari. Snow/ice, D+/TD; 50-65°; 400m from the bergschrund (8 pitches). Casimiro Ferrari P. Negri A. Zoia D. Borgonovo P. Castelnovo S. Liati , 1975-06-20. 

Classic. Two runnels to the right of Canal central, following the couloir almost directly from the lowest point of the rimaye to summit. Referred to as French Direct (Directa Francesa).

Ja chętnie bym się wybrał na Sfinksa, ale... Jakie są te trudności na tej „klasycznej” drodze? Jedni dają 7a, inni piszą, że łatwiej, nawet dają ca 6b. Czy główne trudności to takie obejście okapu (widziałem coś takiego na zdjęciu)? Są jakieś stałe/stare haki na trudnych wyciągach, czy wszystko trzeba zakładać? Jakieś paskudne formacje, typu rysy off-width?

No my zrobiliśmy A0 więc nie wiem. Ja byłam w ogóle słaba po akcjach z żołądkiem i przeziębieniem, więc ciężko mi ocenić. Ale to był taki okapik no i problemem jest to, że tarcie jest tam generalnie do d... Momentami dążące do Zakrzówkowego. Takie gładkie lustra. No i mi w tym okapie tarcia brakowało, a zapasu bicka też nie miałam;) Adam też nie. To był 7. Wyciąg, za dachem taka mini ryska jest, Adam też na A0 poszedł ja na drugiego chyba prawie calkiem czysto, trzeba się dobrze porozstawiać;) 8.wyciąg to też miejsce A0 takie wahadło, nie wiem klasycznie to jakoś czujnie po mega piciakach by trzeba robić. Ale nam się też spieszyło, więc założylismy, że nie cackamy się ze stylem. Poza tym wysokosć jednak robi swoje. O 14 jest już po słońcu a potem mega zimno zaczyna być, tak po 15. Off-widthów nie było tylko komin tak dziwny przed półą biwakową, Adam przewalczył, a ja na drugiego na A0, znów mi tarcia brakowało! Do póły biwakowej stany są czasem haki też, potem się qrde zaczyna. Pierwszy wyciąg po póle to ładne zacięcie szóstkowe, ewidentny start, całkiem z lewej strony tej mega wielkiej póły. A po tym zacięciu to już się ciężko orientować gdzie co i jak. Szliśmy trochę wg topo trochę na czuja, końcówka chyba za bardzo w prawo. Tam jest kiepsko z asekuracją w 2. Połowie, wszystkie rysy zamykające się. Poślę ci topo z którego korzystalismy. I wrysowany nasz schemat drogi, jak ją zrobilismy. Haków i młotka nie mieliśmy. Drogę można robić 2 dni, my zrobilismy w 12 h. Biwak do spania jest super, no ale trzeba się nadźwigac wody i innych takich, my tego nie lubimy;)

sfinks topo 1

sfinks topo 2

sfinks topo 3

 

Koszty

Największy koszt to samolot, na miejscu przejazd busem lepszej klasy to ok. 30 jurków, tańsze noclegi za 15-20 soli od osoby, taxy dojazdowe w góry między 60-100 soli, collectivos ok 10 soli, obiadek ok. 6-10 soli, ceny na targu tańsze niż w Polsce.

Po więcej informacji zapraszam na blog naszej ekipy: http://naszewspinanie.blogspot.com/ 

  • Kategoria: Topo

Lodospady? To nie tylko Cisówki w Dolinie Białej Wody.

Wielu miłośników wspinania w lodzie rozpoczyna swoją przygodę z tym sportem na drogach, które znajdują się w dolnej części Doliny Białej Wody. W weekendy lodospady te są mocno oblegane i często zdarza się, że trzeba stać w kolejce do wspinania. Kolejnym krokiem przeważnie bywa Kuluar Kurtyki w rejonie Moka lub Veverka w Dolinie Staroleśnej, które również są mocno uczęszczane. Warto jednak zdać sobie sprawę z faktu, że na tym wspinanie w lodzie w Tatrach się nie kończy. Chciałbym w tym artykule przedstawić kilka propozycji o różnym stopniu trudności. Drogi te znajdują się w dolinie, która leży w zasadzie tuż "za granią" od Białej Wody, a mianowicie w Dolinie Jaworowej. Trzy drogi, które opiszę poniżej znajdują się na Jaworowym Murze, a jedna w Dolinie Czarnej Jaworowej. Przedstawię je w kolejności rosnącej powagi.

Zaznaczyć jednak trzeba, że wspinanie w Jaworowej to już znacznie poważniejsza gra niż to co możemy spotkać na dole Białej Wody. Dolina ta jest długa i nie ma tam schroniska. Dzięki temu mało kto się tam zapuszcza, więc można poczuć spore odosobnienie. Skutkuje to również tym, że w razie draki wycof lub wezwanie pomocy może być problematyczne. Do tego należy dodać fakt iż zejścia z większości dróg nie należą do najłatwiejszych. Krótko mówiąc nie jest to miejsce w którym można rozpocząć przygodę ze wspinaniem zimowym, a raczej warto mieć przed wyjściem tam już kilka dróg w kapowniku.

Należy również zwrócić uwagę na fakt, że na te drogi można iść jedynie w przypadku bezpiecznej sytuacji śniegowej. Drogi te prowadzą żlebami, które zbierają duże ilości śniegu lub wymagają przejścia przez duże pola śnieżne. Jeśli jest lawiniasto, to ich przejście może być bardzo niebezpieczne.

Drogi te zrobiłem, więc opisy opieram na własnych obserwacjach. Jak to w przypadku dróg o charakterze lodowym, bardzo dużo zależy od aktualnych warunków i zastana rzeczywistość może być różna od tego co ja tu opiszę. Przy każdej drodze podaję trudności jakie odczułem, skład zespołu w którym drogę zrobiłem i datę przejścia.

Ale zanim przejdziemy do rzeczy, to dwa zdjęcia. Jaworowy Mur może wyglądać tak:

 Jaworowy Mur bez śniegu

Jaworowy Mur bez śniegu, fot. Mikołaj Pudo

Albo tak:

Jaworowy Mur ze śniegiem.

Jaworowy Mur ze śniegiem, fot. Mikołaj Pudo

Niżnia Kapałkowa Ławka z Doliny Czarnej Jaworowej, WI3 400 metrów, Mikołaj Pudo, Ania Znosko, 2012.04.14, (Marekov ľad, WI5, Mikołaj Pudo, Marta Ziembla, 2014.03.22)

Jest to droga, która w charakterze chyba najbardziej przypomina to, co można spotkać na lodospadach na dole Białej Wody. Wspinanie jest dość krótkie, po przejściu głównych trudności można zjechać na dół. Są tylko dwie różnice: jest daleko od parkingu i wspinanie jest obciążone dużym zagrożeniem lawinowym. Żeby dostać się pod drogę należy przejść pół Doliny Jaworowej i pół Doliny Czarnej Jaworowej. Przy niekorzystnych warunkach śniegowych podejście pod drogę bez nart może być bardzo czasochłonne. Znad Czarnego Stawu Jaworowego należy skierować swoje kroki ku Dolinie Śnieżnej i zaraz pod jej pierwszym progiem skręcić ostro w prawo do głęboko wciętego żlebu.

Podejście pod żleb.

Podejście pod żleb, fot. Mikołaj Pudo

Znajduje się tam lodospad, który zobaczymy dopiero jak będziemy pod tymże żlebem. Droga wiedzie przez kilka progów lodowych o trudnościach w porywach do WI3. Po przejściu pierwszego z nich należy iść w lewo do ścianki ograniczającej żleb, jest tam stanowisko.

Widok z pierwszego stanowiska.

Widok z pierwszego stanowiska w żlebie, fot. Mikołaj Pudo

Dla mocniejszych zespołów ciekawą propozycją będzie Marekov ľad. Jest to lodospad w lewej odnodze żlebu, którym do tej pory szliśmy. Można go przejść na dwa wyciągi: pierwszy za WI4, drugi za WI5. Stanowisko po pierwszym wyciągu należy sklecić samemu w lodzie, po drugim wyciągu można znaleźć haka w skałach powyżej lodu.

Pierwszy wyciąg Marekov Ladu

Marta Ziembla na pierwszym wyciąg Marekov Ladu, fot. Mikołaj Pudo

Łatwiejszą wersją jest próg znajdujący się w prawej (głównej) odnodze żlebu. Jego trudności to ponownie WI3. Po przejściu tego progu można zjechać na dół, albo kontynuować wycieczkę do przełęczy. Wiedzie do niej śnieżny żleb z kilkoma pomniejszymi progami zalanymi lodem. Z przełęczy najdogodniejsze zejście to wprost do Doliny Suchej Jaworowej i potem do Doliny Jaworowej.

 

Żabi Wierch Jaworowy, Pioniersky vláčik, WI3 350 metrów, Mikołaj Pudo, Chris Beck, Jacek Szarek, 2014.01.06

Ta droga znakomicie nadaje się do zapoznania ze specyfiką wspinania w Dolinie Jaworowej. Podejście jest relatywnie krótkie, wspinanie łatwe, ale za to zejście dość długie.

Po dojściu do mostku w środku doliny ukaże nam się wspaniały widok - potężny mur skalny ciągnący się od prawej do lewej. Jest to widok zapierający dech w piersiach, a wysokość ścian może być onieśmielająca. Ale nie lękajcie się wspinacze - nie idziecie tam (jeszcze)! Nasza droga znajduje się na pierwszej bambule z prawej strony. Aby podejść pod drogę należy trzymać się prawej strony strumyka i po ominięciu kosówek zacząć podejście do góry. Wspinanie można sobie wydłużyć o jeden krótki lodospad znajdujący się na progu w połowie podejścia. Przeważnie prawa nitka lodu jest nieco łatwiejsza (WI3), a lewa trudniejsza (WI4). Jeśli nie chcemy się rozdrabniać, to należy podejść pod ścianę skośnym żlebikiem przecinającym tenże próg w prawej jego części. Potem już łatwo polem śnieżnym pod start w drogę.

Początek drogi.

Początek drogi, fot. Mikołaj Pudo

Wspinanie zaczyna się lodospadem, który na początku jest trochę bardziej wymagający (WI3), ale wraz z wysokością jego nastromienie maleje. Po przejściu lodu wspinanie robi się już całkiem łatwe i w zasadzie można schować linę do plecaka. Jeśli ktoś nie gustuje w spacerach po śniegu, to mógłby właściwie zjechać już na dół, ale uważam że kontynuowanie wspinaczki jest bardzo kształcące jeśli chodzi o poznanie charakteru działalności górskiej w Dolinie Jaworowej. Należy iść "jak puszcza" do góry po śniegach i trawach. Nieco trudniejsze miejsce można jeszcze spotkać zaraz przed wejściem na grań, ale również nie powinno ono sprawić zbytnich problemów.

Grań zejściowa

Grań zejściowa, fot. Mikołaj Pudo

Zejście może wyglądać tak:

Na Zielonym Wierchu Jaworowym

Jacek Szarek i Chris Beck na Zielonym Wierchu Jaworowym, fot. Mikołaj Pudo

Albo tak:

Pod Zieloną Przełęczą

Asia Klimas pod Zieloną Przełęczą, fot. Iza Czaplicka

Zejście po skończeniu drogi jest dość długie i może być niebezpieczne lawinowo. Najpierw trzeba przejść granią w kierunku Szerokiej Jaworzyńskiej. Tą granią trzeba przejść przez Żabi Wierch Jaworowy, a dalej przez Zielony Wierch Jaworowy, aż do Zielonej Przełęczy. Jeśli widoczność jest słaba, to dość łatwo rozpoznać która to przełęcz: jest to pierwsze miejsce z którego da się w sensowny sposób zejść w kierunku Doliny Jaworowej. Zejść tam trzeba dość szerokim żlebem - zrazu stromym, ale potem coraz łagodniejszym. Żleb ten przy niekorzystnych warunkach śniegowych jest bardzo lawiniasty. Po zejściu na staw należy dalej iść w dół doliny (Zielonej Jaworowej), kierując się do koryta strumyka. Po przejściu przez kilka poziomów doliny dojdziemy do wygodnej ścieżki, która zakosami doprowadzi nas do szlaku w Dolinie Jaworowej. Jeśli nie uda się znaleźć tej ścieżki, to trzeba się będzie przedzierać przez kosówki i powalone drzewa. Zasada jednak jest prosta: idziemy prosto w dół nie przekraczając strumyka i w końcu dotrzemy do szlaku.

 

Skrajna Jaworowa Przełęcz, Polski Komin, WI3 M4 370 metrow, Mikołaj Pudo, Asia Dulemba, Maciek Rabsztyn, 2016.01.09

Droga wiedzie żlebem ograniczającym od prawej strony ścianę Przedniej Jaworowej Turni. Z dna doliny widać pierwszy lodospad i fragmenty śnieżnego żlebu. Po dojściu do mostku pod Jaworowym Murem należy kierować się tak jak do Bratysławskiego Lodu, czyli prawym brzegiem strumyka, a potem do góry w kierunku Przedniej Jaworowej Turni.

Droga ta składa się z dwóch różnych części.

Pierwszy wyciąg Polskiego Komina

Pierwszy wyciąg, fot. Maciek Rabsztyn

Pierwsza cześć to wspinanie w lodzie (głównie WI3) z jednym miejscem mikstowym (M4). Do asekuracji wystarczą śruby, aczkolwiek przed progiem mikstowym warto sobie założyć kość na ściance po prawej - lodu w tym miejscu może być za mało na wkręcenie śruby, a jest tam akurat bardzo dogodna rysa. Stanowiska należy zakładać ze śrub i/lub haków. Ta część drogi ma około 110 metrów, nam potrzebne było dwa i pół wyciągu na jej przejście.

Drugi wyciąg Polskiego Komina

Drugi wyciąg, fot. Maciek Rabsztyn

Druga część to śnieżny żleb. Sprawny zespół przejdzie go w większości na lotnej, albo na żywca. Do asekuracji konieczne są haki - skała jest tam wyjątkowo lita i znaleźć można raptem kilka miejsc gdzie można osadzić kości. Wbicie dobrego haka również nie jest łatwe. Żleb na samym końcu robi się nieco bardziej stromy. Wyjście na grań może być zagrodzone przez nawis, w takim wypadku warto na samym końcu uciec nieco w prawo. Ta część drogi ma długość około 260 metrów. Zejście jest podobne jak w przypadku drugiej z opisywanych dróg.

Polski Komin

Polski komin na Skrajną Jaworową Przełęcz, fot. Mikołaj Pudo

 

Ryglowa Przełęcz, Komín návratov, WI4 M5 400 metrow, Mikołaj Pudo, Maciek Chmielecki. 2014.01.18

Jest to jedna ze wspanialszych dróg zimowych w Tatrach. Niech niska cyfra nikogo nie zmyli. Jest to kawał przygody, a wspinanie może się okazać najłatwiejszą częścią wycieczki. Droga wiedzie żlebem oddzielającym ścianę Wielkiej Jaworowej Turni od Pośredniej Jaworowej Turni. Idąc od dołu lód zobaczymy dość późno, prawie pod samym startem w drogę.

W tym przypadku również drogę można podzielić na dwie części.

Start w drogę - Komin Navratov

Start w drogę, fot. Mikołaj Pudo

Pierwsza część to wspinanie w lodzie (WI3-4). Dwoma wyciągami można dostać się do śnieżnego kotła. Dalej po śniegu i przez jeszcze jeden łatwy próg lodowy należy podejść pod górną, mikstową część drogi. Zaczyna się ona krótkim progiem lodowym (WI2-3), a dalej wiedzie już skałami poprzetykanymi trawkami.

Maciek Chmielecki w górnej części Komina Navratov

Maciek Chmielecki w górnej części drogi, fot. Mikołaj Pudo

Wspinanie jest łatwe (M3-4), ale asekuracja może być momentami wymagająca. My dość szybko wyszliśmy ze żlebu i zaczęliśmy się wspinać w prawo, w kierunku Pośredniej Jaworowej Turni. Poskutkowało to tym, że przed wejściem na Ryglową Przełęcz musieliśmy sforsować ściankę o trudnościach okolo M5 i bardzo slabej asekuracji. Możliwe że przejście wprost żlebem na przełęcz pozwoli wspiąć się w mniejszych trudnościach.

Komin Navratov

Komin Navratov, fot. Mikołaj Pudo

Istnieje kilka możliwości zejścia z przelęczy. My wybraliśmy opcję zjazdu do Doliny Rówienek. Z tego siodła na którym się znajdowaliśmy pojechaliśmy wprost do żlebu (i dalej komina) pod nami. Trzema zjazdami dostaliśmy się na śniegi, którymi łatwo dało się już zejść. W kominie znalazłem starego haka z taśmą, więc ktoś tam się wspinał lub zjeżdżał. Z Doliny Rówienek również jest kilka możliwości powrotu do cywilizacji. Jeśli pod drogę podchodziliśmy od Doliny Staroleśnej, to można do niej wrócić przez Zawracik Rówienkowy. My zeszliśmy do Doliny Białej Wody. Jest to jednak opcja w pakiecie z długim spacerem. Dodatkowo dość trudno jest trafić na ścieżkę wiodącą z Doliny Rówienek do Białej Wody, a jeśli tej ścieżki się nie znajdzie, to trzeba się przedzierać przez bujne ogrody kosówkowe, a potem przez piękny, pierwotny las. Możliwe że bardziej praktyczny będzie powrót przez Żabi Wierch Jaworowy i dalej tak jak w przypadku dróg na nim się kończących.

Podsumowując: jest to wspaniała przygoda, ale polecić ją należy tylko zespołom, które są już rozwspinane. Dodatkowo do jej przejścia konieczna jest duża wytrzymałość i zamiłowanie do długich spacerów.

 

Kilka słów na zakończenie

Oczywiście te drogi, które opisałem powyżej to niejedyne możliwości wspinania lodowego w Dolinie Jaworowej. Wymienić można chociażby Bratysławski Lód i Dolinę Śnieżna. Te propozycje są jednak już dość dobrze opisane w innych miejscach (np. drytooling.com.pl). Jest też kilka innych dróg na Żabim Wierchu Jaworowym podobnych do tej którą opisałem, informacje na ich temat można znaleźć na stronie tatry.nfo.sk.

Nie mam również obawy że po opublikowaniu tego artykułu nagle tłumy ludzi zaczną chodzić do Jaworowej i że zniknie jej unikatowy charakter - pustki i ciszy. Jest to trudna dolina i wspinanie tam wymaga sporego samozaparcia. Ale za to satysfakcja jest ogromna!

  • Kategoria: Topo

Pośrednia Grań Filarem Cagasika

„Jeden z najwspanialszych w kształcie szczytów tatrzańskich” – tak o Pośredniej Grani (Prostredný hrot) pisał Mistrz Paryski. Wszyscy miłośnicy Tatr zapewne zgodzą się z tym stwierdzeniem. Oryginalny kształt, piękne ściany, łatwość dojścia powodują, że Pośrednia Grań to interesująca propozycja dla taterników szukających niebanalnych dróg. Mimo ww. atutów nie spotkaliśmy żadnej ekipy wspinającej się na północno-wschodniej ścianie tego szczytu. Sprawny i szybki zespół może pokusić się o zrobienie dwóch dróg w ciągu jednego dnia - jednej na Żółtej Ścianie, a drugiej na Pośredniej Grani. Taka kombinacja daje przeszło 500 metrów wspinania.
Naszym celem było zdobycie wierzchołka Filarem Cagašíka (VI). Jest to najwybitniejszy filar północno-wschodniej ściany.
Niestety nie skończyliśmy drogi wg zamysłu autora (w górnych partiach źle poszliśmy). Poniżej znajdziecie porównanie ciekawego wariantu zrobionego przez nas oraz proponowanego przez Cagašíka ściągniętego opisu w WHP.

P1000427Wschodnia ściana Pośredniej Grani, Filar Cagasika znajduje się w prawej części ściany, fot. Mikołaj Pudo

Wycena
V+/VI

Długość
300m

Czas przejścia
6h

Dominujące formacje
Płyty, zacięcia

Pierwsze przejście
Lato- S. Cagašík – G. Krenová – C. Kubinec – M. Šaradín, 13. 8. 1946
Zima- J. Weincziller, Z. Zibrín, 21. 12. 1956

Lokalizacja
Pośrednia Grań

Dojście
Idziemy zielonym szlakiem od Chaty Zamkowskiego do Doliny Pięciu Stawów Spiskich. Dochodzimy do zakosów, które prowadzą przez próg tej doliny (Złote Spady). Od Zamkowskiego ok. 1h. Dochodzimy szlakiem jak najbliżej Pośredniej Grani. Następnie udajemy się Żlebem Hunsdorfera do góry (po prawej stronie mamy masyw Żółtej Ściany). Udajemy się praktycznie na sam początek żlebu.   

Opis Drogę zrobiliśmy w 6 wyciągów do Wyżnich Kozich Wrótek. Stąd na lotnej łatwym terenem szliśmy na główny wierzchołek. Jak już wcześniej wspomniano, w opisie porównane zostaną dwa warianty drogi - nasz oraz Cagašíka. 

  1. Wspinanie rozpoczynamy w trawiastym zacięciu 60 m poniżej Przełączki pod Żółtą Ścianą. Zacięcie to biegnie skośnie w prawą stronę. Po jego lewej stronie mamy piękną (największą na północno-wschodniej ścianie) płytę. Po ok. 40-50 m zakładamy stan. Wyciąg dominuje w trudności III, z momentami za IV/ IV+.
  2. Następnie wspinamy się serią zacięć, by stanąć pod ładną, dobrze askurowalną V-kową płytą z czterema pionowymi rysami. Uwaga! Nie polecamy zapchać się w zacięcie po prawej stronie - słabo asekurowalne, ograniczone płytami, a w górnej części przewieszka. Po minięciu płyty wspinamy się w prostym III-IV terenie. Zakładamy stanowisko przed piarżystym kominem.
  3. Trzeci wyciąg możemy poprowadzić w dwojaki sposób- na wprost przez duży, kruchy komin, albo obejść go z lewej strony. My wybraliśmy drugi - bezpieczniejszy - wariant. Ponad kominem znajduje się trudniejszy fragment z jednym dłuższym ruchem na małej pionowej ściance (za V?). Następnie 30m wspinamy się do góry aż do ładnego V/V+ zacięcia, które w górnej części zmienia się w szeroki komin. Zacięciem tym kilkanaście metrów, do miejsca, gdzie w prawo odbija płytka rynna. Na trawiastej półce zakładamy stanowisko.
  4. Stąd płytami porośniętymi mchem udajemy się pod wielkie przewieszki. Wspinamy się odpękniętymi blokami skalnymi w lewą stronę, aż do przewinięcia za kant filara. Stanowisko zakładamy na trawiastym balkoniku po prawej stronie przewinięcia. Nad tym balkonikiem znajduje się przewieszona rysa z czerwonym hakiem - de facto tutaj znajdują się trudności drogi. Wg tatry.nfo.sk jest to uklasycznione VI (wygląda jednak na dużo trudniejsze).
P1000442Końcówka piątego wyciągu, fot. Mikołaj Pudo

Od tego momentu nastąpiły różnice w zrobionej drodze.
Wyciąg Nasz wariant WHP (tom XVII, s. 72-73)

5.

Z trawiastej półeczki przechodzimy na lewo za kant do zacięcia. Po kilkunastu metrach mamy pod sobą wielki, charakterystyczny komin. Robimy krok i przechodzimy go. Następnie małym zacięciem do góry i delikatnie w prawo na filar. Zakładamy stanowisko na zaklinowanych blokach skalnych. „Z kazalniczki w górę przez przewieszony, odpęknięty blok na stopień pod następną przewieszkę. Stąd przewieszoną, odpychającą, mchem porośniętą ścianką (V+, A1) do rysy na lewo i nią na wygodną półkę. Teraz przez trzy skalne stopnie w górę z odchyleniem w prawo aż na najwyższy punkt krawędzi (koniec większych trudności).
6. Prostym terenem (III) do góry na Wyżnie Kozie Czubki. Stąd na lotnej do wierzchołka. Dalej w górę 100m łatwymi płytamii stopniami aż do kominka i nim na górną, poziomą część filara Komarnickich, nieco na lewo od Wyżnich Kozich Wrótek.”
Zejście
Najkrótsze zejście wiedzie przez Ławkę Dubkego. Kilkanaście metrów pod szczytem znajduje się urwisty komin opadający na Wyżnią Pośrednią Przełączkę. W bocznej ścianie tego komina znajduje się ring zjazdowy. Z Przełączki schodzimy do Ławki Dubkego, a nią już łatwo w kierunku Żółtej Ściany. Ze przełączki za Żółtą Ścianą można zejść do Lodowej Dolinki lub jednym zjazdem dostać się do Żlebu Hunsdorfera (60 metrów, pojedyncza plakietka z tasiemkami).

Ciekawostki
Pośrednia Grań jest najwyższym wzniesieniem w bocznej, odchodzącej na południowy wschód od leżącego w grani głównej Małego Lodowego Szczytu. Masyw Pośredniej jest ograniczony Pośrednią Przełęczą od Żółtego Szczytu (na północ) oraz Ciemniastym Przechodem od Ciemniastej Turni. Pośrednia Grań ma dwa wierzchołki- główny południowo-wschodni oraz północno-wschodni (Mała Pośrednia Grań). Rozdzielone są Wyżnią Pośrednią Przełączką. Najokazalej prezentuje się z Doliny Pięciu Stawów Spiskich oraz Lodowej Przełęczy. Nazwa pochodzi od jej położenia - w środku, między dwiema gałęziami Doliny Zimnej Wody.
  • Kategoria: Topo

Pierwszy raz w Jaworowej - droga Koguta i Łazarskiego

Droga Koguta i Łazarskiego (IV) na północnej ścianie Skrajnej Jaworowej Turni to niewątpliwie bardzo dobra propozycja dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę ze wspinaniem w Dolinie Jaworowej. Czasochłonne podejście, wysoka ściana, skomplikowane, długie zejście, które nieraz trwa więcej czasu niż sama wspinaczka, sprawiają, że łojenie w Dolinie Jaworowej ma swój specyficzny i uzależniający klimat. Dodatkowym (o ile nie decydującym!) atutem tego miejsca jest jego dzikość, niedostępność, a co za tym idzie, duże prawdopodobieństwo przygody. Kto raz tego spróbuje, będzie chciał więcej…
kogut-lazarski-pierwszy-wyciag
Pierwszy wyciąg i widoczny żleb, w którym tworzy się Bratysławski Lód. Fot. Marta Ziembla

Sama droga nie jest ani piękna, ani urozmaicona. Dla mnie kojarzyć się będzie z dwoma słowami: kruchość (jest takie słowo? ;)) oraz trawa. Zdecydowanie dwa te elementy dominują na drodze Wieńczysława Koguta i Romana Łazarskiego. Mimo tego, jak już wyżej napisałam, jest to odpowiedni pomysł na pierwszą drogę w Jaworowej.
Opis tej drogi znaleźć można w części XV WHP Mały Jaworowy Szczyt - Szeroka Jaworzyńska (droga nr 2253). Prowadzi ona na Skrajną Rogową Przełęcz, z której prostą granią udajemy się na Skrajną Jaworową Turnię.
widok-na-jaworowy-murWidok na ścianę. Fot. Marta Ziembla

Wycena
IV

Długość
450m

Czas przejścia
Nie spiesząc się 7h. Wg. informacji na tatry.nfo.sk oraz WHP 2,5 h (wydaje się to jednak bardzo mało prawdopodobne).

Lokalizacja
Skrajna Rogowa Przełęcz, Skrajna Jaworowa Turnia

Wystawa
N

Pierwsze przejście
letnie 14 VIII 1976 Wieńczysław Kogut, Roman Łazarski, zimowe: ?

Podejście
Z Tatrzańskiej Jaworzyny zielonym szlakiem (ok. 2,5-3h). Po przejściu kładki idziemy ok. 20 min, następnie przechodzimy potok i udajemy się piargami pod ścianę - w kierunku żlebu, w którym w zimie tworzy się Bratysławski Lód.

Charakter
płyty, kilka zacięć, trawy

WHP tom XV, s. 30-35

Opis
Drogę zrobiliśmy w 11 wyciągów plus ok. 2 na lotnej. Myślę, że wcześniej można zrezygnować ze sztywnej asekuracji i pomykać na lotnej ;) Poniżej znajdziecie opis poszczególnych wyciągów. Większość drogi można przejść „jak puszcza”, czyli wybierając logiczne i nietrudne formacje. Jest to prawdą szczególnie w górnej części ściany.
Wspin rozpoczęliśmy nieco inaczej niż autorzy drogi, tzn. kilka metrów wyżej, zaraz pod rozpoczęciem żlebu.
  1. Po kilku metrach od startu łatwym terenem trawersujemy w prawo do góry, by po kilkunastu metrach wejść w wymytą i bardzo słabo asekurowalną (okropną!) płytę. Po wyjściu z płyty kierujemy się w lewo i zakładamy po kolejnych kilkunastu metrach stan. Wyciąg na równe 60m.
  2. Z pierwszego stanowiska start kilka metrów do góry. Następnie trawers w prawo do zacięcia, w którym znajdują się trudności drogi. Powyżej tej formacji zakładamy stanowisko. Po prawej mamy piękne płyty, które z lewej strony ogranicza zacięcie.
    kogut-lazarski-drugi-wyciag-resized
    Drugi wyciąg. Fot. Marta Ziembla
  3. Omijamy ww. formacje i udajemy się w lewo do góry. Na końcu wyciągu znajduje się teren z kilkoma fajnymi wspinaczkowymi ruchami.
  4. Wyciąg po trawach poprzecinanych blokami skalnymi. Zakładamy stan przed małą granią z kosówką na górze i płytą poniżej.
  5. Następnie idziemy bardzo prostą granią aż do żlebu.
  6. Żlebem do góry. Po 60m zakładamy stanowisko. My założyliśmy po prawej stronie żlebu. Pierwotnie droga prowadzi z jego lewej strony.
  7. Kolejny wyciąg po trawach z ruchomymi głazami (bardzo krucho, wszystko lata). Najpierw idziemy prosto do góry, a następnie odbijamy w lewo.
  8. Ósmy wyciąg najlepiej poprowadzić na wprost do widocznej płyty.
  9. Obchodzimy płyty z prawej strony i idziemy prosto do góry pod widoczną bambułkę skalną.
  10. Kilka metrów w lewo, potem filarkiem do góry. Zakładamy stan na małej, skalnej iglicy przed polami trawy.
  11. Kolejne wyciągi szliśmy na lotnej. Po minięciu trawiastych pól poszliśmy w lewo w stronę Jaworowego Karbu (?).
kogut-lazarski-skrajna-jaworowa-turnia-opr-mikolaj-pudoLinia drogi Kogut-Łazarski. Opracowanie: Mikołaj Pudo

Zejście
Oficjalnie istnieją cztery możliwości zejścia ze Skrajnej Jaworowej Turni:
  • Przez Zawracik Rówienkowy do Doliny Staroleśnej
  • Zadnim Goryczkowym Żlebem do Doliny Rówienek, a następnie do Doliny Białej Wody- WHP tom XV, droga nr 2258
  • Żlebem Litworowym trawersując wcześniej Jaworowe Wierchy do Doliny Białej Wody- WHP tom XV, droga nr 2284.
  • Żlebem do Doliny Zielonej Jaworowej. Warto jednak pamiętać, że bywa tam spory płat śniegu przez cały rok. Zejście bez sprzętu zimowego może być problematyczne. Opis znajduje się w WHP tom XV, droga nr 2288.
Istnieje również opcja zejścia przez Szeroką Przełęcz, dalej Dolinę Szeroką do Tatrzańskiej Jaworzyny. UWAGA! Dolina Szeroka jest rezerwatem przyrody, więc wstęp tam jest zabroniony (pilnuje tego leśniczy).
zachod-slonca
Przy dobrej pogodzie można trafić na całkiem przyjemny zachód Słońca. Fot. Marta Ziembla

Ciekawostki
Dolina Jaworowa nie jest tłumnie odwiedzaną doliną. Głównie ze względu na odległość od Tatrzańskiej Jaworzyny oraz braku schroniska w górnych partiach doliny (najbliższe znajduje się w Dolinie Staroleśnej). Jest ona jednak bardzo ciekawą propozycją dla taterników szukających ciekawych zakątków w Tatrach. Prowadzą przez nią liczne przejścia na południową stronę Tatr (Lodowa Przełęcz, Przełęcz pod Kopą, Jaworowa Przełęcz, Śnieżna Przełęcz, Przełęcz Stolarczyka, Czarna Przełęcz, Kołowa Przełęcz). Według obecnych przepisów TANAPu przez dolinę przechodzi jeden szlak- zielony na Lodową Przełęcz. Warto pamiętać, że obszar doliny prawie w całości (głównie dolne i środkowe partie) objęty jest ścisłą ochroną rezerwatową. Zastanawiające jest to, że mimo ścisłej (!!!) ochrony cały czas w dolinie trwają prace dotyczące wycinki lasów. Widocznie warkot traktorów, hałas usuwanych drzew w mniejszym stopniu szkodzi przyrodzie niż turyści, czy taternicy.

rogowa-gran-z-doliny-jaworowejFragment Przewodnika WHP

Rogowa Grań z Doliny Jaworowej (WHP Tom XV)
  1. Skrajna Ryglowa Turniczka
  2. Ryglowa Przełęcz
  3. Skrajny Jaworowy Kopiniak
  4. Pośrednia Jaworowa Turnia
  5. Zadnia Rogowa Przełęcz
  6. Jaworowy Róg
  7. Pośrednia Rogowa Przełęcz
  8. Rogowa Grań
  9. Skrajna Rogowa Przełęcz
  10. Jaworowy Karb
  11. Skrajna Jaworowa Turnia
skrajna-jaworowa-turnia-od-polnocyFragment Przewodnika WHP

Skrajna Jaworowa Turnia z północy (WHP tom XV)
  1. Rogowa Grań
  2. Skrajna Rogowa Przełęcz
  3. Jaworowy Karb
  4. Skrajna Jaworowa Turnia
  5. Skrajna Jaworowa Przełęcz
  • Kategoria: Topo

Czołówka MSW: Starek-Uchmański

Bartłomiej Klimas

 

Starek uchmański: Piękna droga o solidnych trudnościach M6+/7 na Czołówce MSW. Poniżej krótki opis jej przebiegu.

 

Pierwszy wyciag III

O ile nie jest kompletnie zasypany śniegiem (jak to miało miejsce przy naszym 2-gim podejściu), to startuje odpękniętym blokiem skalnym, by przez sekwencje trawek i slabów skalnych doprowadzić nas do stanowiska pod charakterystycznym zacięciem. Stan z haków – komfortowy.

 

Drugi wyciąg V

Drugi wyciąg oferuje piękne wspinanie, początkowo w zacięciu, później jego lewą ścianą, by zakończyć się wywinieńciem w lewo i dojściem do stanu po prawej stronie charakterystycznej ostrogi/filara.

Stan z haków + istniejące pętle.

Trudności trzymają przez większość wyciagu. Dodatkowo przy większym zalodzeniu jedyną sensowna asekurację dają istniejące haki, które czasami mogą być również zalodzone.

 

Trzeci wyciąg II-III

II-III dojście (niewielkie trudności na starcie) prosto do góry przez trawy i pola śnieżne do stanu na dużych półkach. Na stanie haczywo. Asekuracja, raczej wymagająca, można użyć igły do trawek, ale w tych trudnościach wydaje się to zbędne.

 

Czwarty wyciag VI

Ze stanu widać charakterystyczne połogie  zacięcie uciekające w prawo. Przy większym zalodzeniu – asekuracja w samym zacięciu problematyczna. Przy standartowym stałych haków wystarczy na obdzielenie dwóch zespołów. Na jego wyjściu hak i trudności z wywinięciem się na leżącą powyżej półkę po lewej. Na tej półce widoczny hak z pętelką (można się do niej wpiąć jeszcze przed wywinięciem). Po przewinięciu czujny trawers w lewo na rękach (bez dziabek). Należy przetrawersować pod widoczne po lewej lekko połogie zacięcie. Po drodze mijamy stanowisko do sąsiedniej (przecinającej się) drogi.

Stanowisko z taśmy, repa i karabinków (często zasypane).

 

Piąty wyciąg M6+/7

Boulderowy start z odstrzelonego szpica granitowego przez lekko przewieszającą się ściankę z hakiem. Po jego pokonaniu trzymające trudności zacięcie na którego końcu znajduje się mało komfortowe stanowisko (opcjonalne) z haków i pętli owiniętej na bloku.

 

Szósty wyciąg V+

Na starcie trzymająca sekwencja przewinięć – najpierw pionowo do góry, później w lewo do pierwszego małego zacięcia i później do kolejnego małego zacięcia i wyjście na dużą trawiastą śnieżną półkę.

Tutaj uwaga – kolejne logiczne, uciekające lekko w prawo zacięcie z hakami– to już wariant (lub też zapych). Należy przetrawersować bez trudności półką w lewo i tam założyć stanowisko. Z tego miejsca widać po prawej gładkie zacięcie i kładącą się rynnę po lewej – ta po lewej to ostatni wyciąg.

Gładkie zacięcie po prawej to wyciąg zapychowy za VI.

 

Siódmy wyciąg V-

Po dość siłowym przejsciu przez małą bańbułke wstawiamy się w zaciecie. Lewa strona nie powala ilośćia stopni, są za to dobre klamy na dziabki w zacięciu, po kolejnych dwóch siłowych ruchach wchodzimy w mily teren który doprowadza nas do stanowiska zjazdowego które po skończeniu zacięcia znajdziemy po lewej stronie.

 

Zjazdy komfortowe (łańcuchy) drogą Greystone.