KW banner 

Długi weekend listopadowy...

 

Listopad – jesień, plucha, wilgotno – to idealny czas na jaskinie!!!

Latem, gdy jest ciepło i słońce dodaje energii, szkoda czasem zejść do dziury, wtedy częściej wybieram wyjazd z możliwością po wspinania się w skałach. Wczesna jesień to natomiast idealna pora na wycieczki górskie, gdy już część turystów znikła ze szlaków. Zima to tury, ale późna jesień to idealna pora na zajrzenie do dziury. Tak też pomyślałam, przedmuchałam z kurzu legitymacje taternicką i zagadnęłam koleżankę ( wprawioną w boje jaskiniowe) czy ma ochotę przejść się do jaskini. Klub działa prężnie ;) więc okazało się, że owszem jedzie a wraz  z nią 8 innych osób na Słowację....

 

 

I tym sposobem znalazłam się w Tatrach Niżnych, które słyną z ilości jaskiń, z których najrozleglejszy i najbogatszy w zjawiska krasowe jest Demänovský kras, zajmujacy powierzchnie około 62 km2. Szkoda, że dzień zaduszny był tydzień wcześniej bo byłoby kogo tu wywoływać. W lesie, gdzie otworów jaskiniowych tu do groma, na turystów czekają powywieszane na drzewach mumie, trupy grotołazów, a nawet znalazła się muszla klozetowa zabryzgana czerwoną farbą – uroczo.

 

  

 

Dotarliśmy wszyscy bardzo późno około 1:00 w nocy do chatki zwanej Janska Dolina, przy otworze jaskini Staniszewskiej. Warto nadmienić, że chatkę użyczył nam Słowak – Peter Holubek, wielkie dzięki dla niego, bo domek idealny jest na takie jak nasza wyprawy. Może było nam nieco ciasno, ale za to integracja była dużo silniejsza. Przygotowałam się na domek bez elektryczności i ogrzewania. Jednak „koza” która nas ogrzewała okazała się niedoceniona przeze mnie ( na górze piętrowego łóżka na którym spałam, mój śpiwór odnotował temperaturę 31°C.

Na następny dzień część z nas udała się na rekonesans pod Velką Lodową Priepast, która leży pod szczytem masywu Ohnište, który znany jest z największego na Słowacji łuku skalnego, zwanego również Oknem (około 10 m wysokości). Dojście do jaskini zajęło nam 3,5 h. Krótka notka o jaskini - pierwsza poważna próba wejścia do jaskini odbyła się w 1939 roku w przededniu wybuchu 1 wojny światowej.

              

To wejście upamiętnia tablica pamiątkowa wisząca w pobliżu wejścia do wąwozu. Eksploracja osiągnęła 80 metrów głębokości, kolejna wyprawa już znacznie więcej bo 125 m. Jaskinia posiada dwa wejścia. Pierwsze wejście znajduje się na 1529 m n.p.m., tuż poniżej tarasu widokowego na palenisku, gdzie szlak się kończy.

 

         

 

Drugie wejście do otchłani znajduje się na wysokości 1515 m. Jaskinia słynie z 15-metrowego, lodowego stalagmitu na dnie pierwszego stopnia jaskini. W tym czasie druga ekipa zwiedzała jaskinie: Nowa Staniszowska (Nova Stanišovska) i Wielka Staniszowska (Velka Stanišovska).

 

Przepis na żur: ... karzdy przynosi coś co można dodać do żurku, gotują te osoby, które pierwsze przybędą do bazy

 Po powrocie natomiast gotowała żurek, który był najważniejszym tematem drogi powrotnej do chatki i najmilszą rzeczą po brodzeniu kilkugodzinnym w deszczu. Peter zabrał nas do jaskini Złomisk, którą poszerza już 2 rok - jak udało mi się wreszcie ustalić od jego 16 letniego podopiecznego Jana, który stał się naszym przewodnikiem po jaskini. Wraz z 6 osobową ekipą ( K. Filipczak, D. P. Gratkowscy, M. Krzętowski, M. Wrona, M. Tylec) miałam okazję przyczynić się do powiększenia jaskini, gdyż 6 dodatkowych osób do kopania znacznie ułatwia prace. Echo za wąskim tunelikiem jest bardzo wyraźne i głośne. Może za rok uda mi się zobaczyć piękną halę jaskiniową jeszcze do tej pory nie odkrytą. Po wyjściu z jaskini Krzepto zrobił kilka fotek, na których można zobaczyć niedźwiadka. W tym dniu pozostałe osoby (w składzie P. Sienkiewicz, K. Misztal, M. Mucha, U. Kotewa) zbadały drugą możliwość wejścia na Ohnište. Po powrocie do chatki mogli nam opowiedzieć o widokach, które roztaczają się na największy na Słowacji Park Narodowy i na miasto Liptowski Mikulasz. Zdjęcia oglądaliśmy z wielkim przejęciem bo my idąc tam mogliśmy sobie je tylko wyobrażać, widząc małe luki w zachmurzonym niebie.

 

PS. Idealne miejsce na długi weekend listopadowy. Skład zacny, nie wiedziałam, że w kilka godzin wieczornych można poruszyć naraz tyle tematów. Mięśnie brzucha bolą mnie na samą myśl, kiedy zaczynam znów się śmiać.

 

Pozdro dla WAS

W wyprawie uczestniczyli: Karolina Filipczak, Dominika i Piotr Gratkowscy, Maciej Krzętowski, Mariusz Mucha, Piotr Sienkiewicz, Małgorzata Tylec, Magdalena Wrona, - wszyscy STJ KW-Kraków, Urszula Kotewa - WKTJ, Katarzyna Misztal, Marcin Tomasik - niezrzeszony