KW banner 

  • Kategoria: Relacje

Trudne miłego początki

 Trudne miłego początki,

czyli historia pierwszego polskiego przejścia trawersu

Mała BokaPolska Jama (BC4)

 

MalaBoka-BC100 - 010

– To kiedy jedziemy na trawers? – zabrzmiał głos Pabla.

– Kto jeszcze by jechał? – spytałem.– Tak, do Anglii lecę po Nowym Roku.– Między Świętami a Sylwestrem, wtedy jest dużo wolnego, pasuje ci? – odpowiedziałem.

– Nie wiem, napiszę maila i zobaczymy, kto się zdecyduje.

– Byle nie za dużo osób, zresztą zobaczymy, najwyżej podzielimy się na dwa zespoły.

 

  • Kategoria: Relacje

Zobaczyć Syfon Dziadka i wrócić jak najszybciej

 MJ 2726     Ileż to razy byłem już w tym miejscu? Kilka? Kilkanaście? Zakręt w prawo, potem w lewo, błoto, ślisko, pot, nieprzyjemna zapieraczka. Czuję jak oddech staje się coraz mniej miarowy. Budzi mnie przekręcenie się na drugi bok. To tylko sen, jeszcze mnie tam nie ma. Nie śpię najlepiej, jak zawsze przed tego typu akcjami. Niby się nie denerwuje, ale jednak czuję jakieś napięcie, zastanawiam się czy uda się pobić rekord. Cel jest jasno określony zejść do Syfonu Dziadka od otworu Litworowej i wrócić w czasie krótszym niż dziesięć godzin. Dziesięć godzin to niby dużo, ale tam w Galerii Krokodyla czas płynie nieco inaczej, jakby szybciej – ciasnoty dają się mocno we znaki, płynąca po spągu woda z pewnością nie pomaga.

    

  • Kategoria: Relacje

Młodzieńcze ambicje Nad Kotliny - Syfon Dziadka

Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy,... Monotonne ruchy przyrządami do wychodzenia, rozgrzewają zmarznięte ciało i pozwalają myślami być gdzie indziej. Ufff! Kolejna studnia za mną.

P7040347
Jaskinia Nad Kotlinami – głębokie, obszerne studnie, szum lecącej wody, surowość tatrzańskich podziemi. Lubię tą jaskinię, tak samo jak dobrze zaplanowane akcje. Tym razem do Syfonu Dziadka i z powrotem. Nie czuję się jeszcze bardzo zmęczony, choć z pewnością wór wiszący u uprzęży, a w nim mokre liny, ciąży coraz bardziej. Chyba czuję się śpiący. Która to już godzina? Czwarta rano? Hmm... najwyższa pora by stąd wyjść, zwłaszcza że właśnie mija czternasta godzina od kiedy zaczęliśmy akcję. Na zewnątrz pewnie już świta. Uwielbiam zejścia do jaskiń! Im głębiej tym większe wyzwanie, im trudniej tym bardziej pociągająco, ale najbardziej uwielbiam latem moment wyjścia z jaskini, zwłaszcza w promieniach wschodzącego słońca i zapachów rześkiej trawy. Szczególnie jest to przyjemne, gdy wychodzi człowiek mokry i zmęczony. Już niedaleko! Prognozy były jednoznaczne – będzie słonecznie!
  • Kategoria: Relacje

Jaskinia Czarna – czyli 5 wesołych godzin z życia kursanta

Plany na Jaskinię Śnieżną w ostatni dzień kursu pokrzyżowała pogoda. Deszcz od 4 rano bębnił w nasze namioty. Przy śniadaniu szybkie sprawdzenie pogody i zmiana planów. Po 10 ma przestać padać – zapadła decyzja na „lżejszą, szybką akcję” w Czarnej.
Siup do dziury
Podziału dokonaliśmy błyskawicznie. Pierwszy zespół męski poszedł z Piotrkiem, zespół żeński w składzie Magda, Krysia i ja idziemy z Pablem Otworem Północnym (czy jak kto woli „od dupy strony”). No to w drogę. Na szlaku na szczęście mało ludzi. Podchodzimy do góry, każdy własnym tempem (bo jak tu dogonić Pabla :). Na Polanie Upłaz spotyka się cały zespół i dalej idziemy wspólnie. Po drodze jak zwykle zajęcia z topografii. Pablo opowiada nam wszystko na temat otaczającego nas terenu, a my usilnie staramy się coś zapamiętać. Podchodzimy na miejsce, przebieramy się i siup do dziury.
  • Kategoria: Relacje

Jaskinia Czachticka po raz drugi

Czachtice ponownie przywitały nas śnieżno-lodową otuliną, tym razem jednak temperatura powietrza zdecydowanie mniej sprzyjała wieczornym posiedzeniom przy ognisku. A było nas trochę, jako że „od nas” dopisało 9 osób, Słowaków początkowo było trzech, aliści drugiego dnia przeszli cudowne rozmnożenie, podwajając swą liczbę, co – jak na ograniczone warunki lokalowe „unimobunka” – było aż nadto.