Sprawozdanie z wyprawy na Malanphulan
Na przełomie października i listopada 2009 roku odbyła się wyprawa Polskiego Związku Alpinizmu w rejon Khumbu w Himalajach Nepalu. Celem krakowskiego zespołu (KW Kraków, KS Korona) - Krzyska Starka, Marcina Michałka oraz Wojciecha Kozuba było przejście dziewiczej, północnej ściany szczytu Malanphulan (6573m) wznoszącej się w otoczeniu Doliny Nare.
fot. Krzysztof Starek
Podczas pierwszych dwóch tygodni działalności dokonaliśmy trzech wejść aklimatyzacyjnych. Pierwszą wycieczkę odbyliśmy do Doliny Nare. Oprócz pozostawienia depozytu w ABC (baza wysunięta, ok. 5000m) ważną rzeczą było podejście pod ścianę naszego celu głównego i wstępna ocena panujących warunków.
Kolejne dwie wycieczki aklimatyzacyjne odbyliśmy w rejonie masywu Lobuche East (6119 m). Najpierw weszliśmy na Lobuche Peak – False Summit (ok. 6000m). Droga klasyczna nie przedstawiała większych trudności; w skali francuskiej PD. Następnie po dniu odpoczynku pokonaliśmy (Kozub-Michałek) wschodnią grań Lobuche East (6119m). Droga o trudnościach D+ zajęła nam około cztery i pół godziny z False Summit. Ze względu na nawisy i grzyby śnieżne, grań ta w pewnych miejscach była dość ryzykowna. W czasie aklimatyzacji Krzysiek Starek wspinał się w zespole z Adą Jaszczyńską i Wojtkiem Kołkiem. Zrobili Oni dwa wejścia na Lobuche Peak – False Summit (ok. 6000m).
Po aklimatyzacji zeszliśmy do bazy głównej w wiosce Pangboche (3900m). Tam odpoczywaliśmy pięć dni. Celowo zaplanowaliśmy tak długi odpoczynek – chodziło o całkowitą regenerację i nabranie dodatkowych sił potrzebnych na planowaną akcję ścianową na Malanphulanie.
Po dojściu do ABC (ok. 5000m), następnego dnia odpoczywaliśmy oraz przygotowywaliśmy się do planowanego wejścia w ścianę. Ocenialiśmy, że całość akcji zajmie nam od czterech do maksymalnie sześciu dni. Zależało to od warunków lodowych oraz możliwości biwakowania. Naszym celem było dokonanie wejścia w stylu alpejskim.
Przejście ściany (30.10.2009-03.11.2009) razem ze zjazdami i zejściem do ABC zajęło pięć dni. Pierwszego dnia zrobiliśmy około trzysta metrów od podstawy. Tego dnia priorytetem było znalezienie w miarę wygodnego biwaku z którego ewentualnie dalszą część robilibyśmy non stop. Udało się wkopać w śnieżno - lodową grań, będącą przedłużeniem filara w prawej części ściany. Z tego miejsca istniała realna szansa na atak non stop, jednak wszystko zależało od warunków. Drugiego dnia celem było dojście do pierwszych poważnych trudności (tzw. pralka) i urobienie jak największej ilości wyciągów. Po trzech długościach liny „pralki” oceniliśmy, że w tych warunkach jest szansa na przejście dalszej części ściany non stop na lekko. Zresztą nie widzieliśmy żadnych możliwości biwakowania ze względu na bardzo twardy lód i kompletny brak nawet najmniejszych półeczek. Zjechaliśmy do miejsca biwakowego i następnego dnia po południu ruszyliśmy na akcję.
W nocy udało się przejść całą pralkę. Dzięki światłu księżyca nie było większych problemów orientacyjnych. Kolejnego dnia od rana do wieczora pokonywaliśmy kolejne długości doprowadzające pod kluczowe spiętrzenie kopuły szczytowej. Co około trzy wyciągi gotowaliśmy herbatę - mimo tego mieliśmy poważne kryzysy spowodowane odwodnieniem i ogromnym wysiłkiem na dużej wysokości. Z powodu zimna i wiatru za każdym razem dużym problemem było odpalenie jetboila i doczekanie się na ledwo ciepłą wodę.
W kopułę szczytową weszliśmy, kiedy zaczęło się robić ciemno. Na kluczowym wyciągu lód dochodził do 85 stopni. Ostatnie dwa, już nie tak trudne, jednak bardzo wymagające pod względem protekcji.
Generalnie na całej długości drogi asekuracja była bardzo skąpa i wymagająca psychicznie. Średnio na 55-60 metrowy wyciąg maksymalnie udawało się wkręcić trzy - cztery śruby. Bywały też długości liny na których prowadzący zakładał tylko jeden lub dwa punkty. Przyczyną słabej protekcji była cienka warstwa lodu, oraz duże trudności w znalezieniu odpowiedniego miejsca do wkręcenia śruby. Z tego powodu wspinanie wymagało dużej koncentracji i skupienia.
Po 32 godzinach non stop od biwaku, czwartego dnia w ścianie o godzinie 23 doszliśmy w okolice grani szczytowej. Prowadzący ostatni wyciąg nie mogąc znaleźć bezpiecznego miejsca, cofnął się kilkanaście metrów i pod granią założył stanowisko. Kilka minut zastanawialiśmy się czy iść dalej na szczyt. Niestety nie zdecydowaliśmy się ponieważ uznaliśmy, że ze względu na kompletny brak asekuracji istnieje zbyt duże ryzyko. Ocenialiśmy, że do szczytu pozostały dwa wyciągi śnieżnej (seraki, nawisy) grani. Nie do końca usatysfakcjonowani zaczęliśmy zjazdy w linii drogi wejścia.
Dzięki zastosowaniu podczas wspinania taktyki: jeden prowadzi, drugi asekuruje, trzeci robi stanowiska zjazdowe (Abałakowy), już po siedmiu godzinach znaleźliśmy się w miejscu biwakowym. A więc całość akcji non stop od biwaku zajęła 39 godzin. Tam odpoczęliśmy 5 godzin i dalej kontynuowaliśmy zejście. Do ABC zawitaliśmy wieczorem piątego dnia.
Oprócz samych trudności wspinaczkowych oraz wymagającej asekuracji dodatkowym problemem były wiszące stanowiska i ciągłe stanie/wspinanie na przednich zębach. Poza zmęczonymi łydkami niemiłosiernie bolały nas plecy – od wiszenia w uprzężach. Te uciążliwości bardzo obniżały „komfort” wspinania.

fot. Krzysztof Starek
W ścianie panowały niskie temperatury przez cały dzień (około -15/-20). W nocy dodatkowo wzmagał się wiatr przez co temperatura odczuwalna była jeszcze niższa. Mimo dobrej aklimatyzacji i porządnego, ciepłego ubrania (spodnie i kurtki puchowe+goreteksy)nie udało nam się ustrzec od lekkich odmrożeń. Poza niską temperaturą duży wpływ miało także to, że nie dało się swobodnie stanąć i odciążyć stóp w celu poruszania palcami. Do tego wszystkiego wiszenie w uprzęży utrudniało dopływ krwi do nóg.
Ostatecznie pokonaną drogę wyceniliśmy na ED+, lód do 85 stopni. Deniwelacja 1400 metrów, natomiast długość drogi około 1600 metrów. Pierwsze 700 metrów zrobiliśmy bez asekuracji, na resztę przypadło 18 wyciągów o długości około 55-60 metrów.
Dziękujemy bardzo naszym sponsorom: Polskiemu Związkowi Alpinizmu, Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki. Oraz firmom: Cerro Torre, Eksplo, Marabut, Odlo, Polar Sport, Salewa, Canon, the North Face, Summit.
Wojtek Kozub